Czy PSL opowiada się za prywatyzacją czy też nie?
Jesteśmy za prywatyzacją, ale bardzo rozsądną i ostrożną, a nie prowadzoną za wszelką cenę. Dla nas jest ważne, co prywatyzujemy, jak i za ile. Uważamy, że przedsiębiorstwa infrastrukturalne: zakłady dystrybucji prądu i ciepła, producenci ciepła, a także pekaesy powinny być sprzedawane przede wszystkim z udziałem samorządów powiatowych czy wojewódzkich. W krajach rozwiniętych Unii Europejskiej, np. w Szwecji, czy w Niemczech właścicielami takich firm są związki komunalne. Podobnie powinno być w Polsce. Przecież odbiorcami usług świadczonych przez takie firmy są mieszkańcy danego powiatu czy województwa.
Dotychczas ministerstwo skarbu sprzedawało takie spółki w drodze zaproszenia do rokowań. Czy PSL uważa, że to błąd?
Tak, bo często takie przedsiębiorstwa trafiają w ręce przypadkowych inwestorów, a nie branżowych. Kupują oni zakłady energetyczne czy ciepłownicze, po to, by później podnieść stawki, czy zwalniać pracowników. Gdyby spółki infrastrukturalne trafiły w ręce samorządów, to lokalne władze zapewne dbałyby o to, aby nie podwyższać stawek, a nawet dążyłyby do ich obniżenia, np. podnosząc efektywność przejętych podmiotów.
Podobnie negatywny stosunek mamy do dotychczasowej prywatyzacji Pekaesów. Naszym zdaniem inwestorzy, którzy starają się o zakup tych spółek, interesują się głównie gruntami, które często mają bardzo atrakcyjne lokalizacje, np. w centrach dużych miast. Po przejęciu firmy inwestor przenosi jej siedzibę poza granice miasta, a uwolnione w ten sposób nieruchomości sprzedaje z dużą przebitką deweloperom czy zagranicznym sieciom handlowym. Przykładem takiej prywatyzacji jest PKS Grójec.