Tylko 2036 kontraktów zostało zawartych podczas pierwszej sesji tego tygodnia na rynku kontraktów terminowych na indeks WIG20. Wyjątkowo niskiemu wolumenowi towarzyszyła w poniedziałek rekordowo mała zmienność notowań. Wyniosła tylko 5 pkt. Taki przebieg sesji sprawił, że nie ma ona żadnego znaczenia dla krótkoterminowej oceny rynku. Zapoczątkowany dwa miesiące temu trend spadkowy cały czas trwa i nie ma zbyt wielu argumentów, które przemawiałyby za jego końcem. Taką możliwość sugeruje właściwie tylko wsparcie znajdujące się w okolicy 1835 pkt. Tworzy je dołek z drugiej połowy stycznia. W czwartek kurs czerwcowej serii dotarł do tego poziomu. Od tego czasu na rynku trwa korekta. Jej skala jest jednak na tyle mała, że nie można na jej podstawie twierdzić, że byki odzyskują siły. Gdyby jednak w trakcie najbliższych dni nie udało się sprzedającym zepchnąć notowań poniżej 1835 pkt (byłby to nowy sygnał sprzedaży) i zamiast tego kurs poszedłby ponad 1867 pkt, to warto będzie rozważyć zamknięcie krótkich pozycji. Na wysokości 1867 pkt znajduje się opór, tworzony przez dołek z 20 kwietnia i przez połowę czarnej świecy z 27 kwietnia. Przekroczenie tej bariery stworzy szansę na zwyżkę do 1920 pkt, czyli do spadkowej linii trendu i do oporu, jaki wyznacza dołek z 21 marca i maksimum z drugiej połowy kwietnia.
Uprzywilejowanej pozycji niedźwiedzi z racji trwającego trendu spadkowego powoli przestają sprzyjać wskaźniki techniczne. Krótkoterminowe dotarły już do stref wyprzedania, a średnioterminowe notują 10-mies. minima. Nie oznacza to jeszcze, że trend spadkowy się kończy, ale każe pod rozwagę wziąć otwieranie krótkich pozycji, do czasu kiedy kurs nie spadnie poniżej 1835 pkt.