Ceny złota trochę wczoraj wzrosły, ale obroty były stosunkowo niewielkie. Uczestnicy rynku z podjęciem poważniejszych decyzji czekali na dzisiejszy raport z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych.

Na wczorajszą mniejszą niż zazwyczaj aktywność miało też wpływ zamknięcie giełdy w Tokio i trwające od początku tygodnia świętowanie w Chinach. Złoto zdrożało przede wszystkim dlatego, że cena ropy naftowej wciąż utrzymuje się na poziomie ponad 50 USD za baryłkę i tak ma być do końca roku. A to grozi większą inflacją. Złoto zaś uważane jest za inwestycję zabezpieczającą przed stratami, wynikającymi ze wzrostu cen towarów i usług, który zmniejsza siłę nabywczą walut i zachęca inwestorów do lokowania pieniędzy właśnie w ten szlachetny kruszec.

Kurs dolara wczoraj praktycznie nie zmienił się, ale jeśli dzisiaj okaże się, że w kwietniu w USA przybyło więcej niż 200 tys. miejsc pracy, to dolar może umocnić się, a cena złota spadłaby wtedy do poziomu 420-425 USD za uncję. Jeśli zaś dane z rynku pracy w USA będą gorsze i przybyło tam mniej niż 100 tys. miejsc pracy, to złoto może w najbliższych dniach zdrożeć do 435-436 USD.

W Londynie cena złota z natychmiastową dostawą wzrosła wczoraj po południu o 60 centów, do 430,40 USD. Była więc o 0,14% wyższa niż na środowym zamknięciu. Na nowojorskim rynku Comex kontrakty terminowe na czerwiec zdrożały jeszcze bardziej, bo o 1,40 USD, 0,3%, do 431,40 USD.