Prawdopodobnie wchodzimy w okres męczącego dla posiadaczy akcji marazmu. Z jednej strony rynek nie reaguje już na negatywne informacje falą wyprzedaży. Świadczy o tym choćby stosunkowo spokojne zachowanie indeksu WIG20 w reakcji na zaprezentowanie przez NBP cyklicznego raportu o stanie koniunktury w przedsiębiorstwach w II kwartale tego roku. Wynika z niego, że pojawiają się wciąż kolejne symptomy osłabienia poziomu aktywności gospodarczej, a poziom kursu walutowego umieszczany jest na pierwszym miejscu wśród barier rozwoju ankietowanych firm. Z drugiej strony nie obserwujemy na razie objawów napływu kapitału na giełdę warszawską.

Całkiem możliwe, że kolejnej fali zainteresowania polskim rynkiem akcji ze strony zagranicznych inwestorów portfelowych można będzie oczekiwać po zakończeniu zapowiadanych na najbliższe tygodnie dużych ofert publicznych. Do tego czasu zarówno zagraniczni, jak i krajowi inwestorzy instytucjonalni będą prawdopodobnie niezbyt jeszcze skłonni do silnego angażowania się na rynku wtórnym mając w perspektywie dokonanie znaczących lokat na rynku pierwotnym. Warto przykładowo zauważyć, że ze zjawiskiem zwiększenia napływu kapitału mieliśmy ostatnio do czynienia w efekcie oferty akcji banku PKO BP, a teraz dodatkowo fala wspomnianych ofert ma miejsce w pobliżu dołka dominującego cyklu.

Z otoczenia zewnętrznego napływały w ostatnich dniach raczej pozytywne wieści. Skoro bowiem po dokonaniu przez Fed kolejnej podwyżki stóp procentowych kluczowy dla koniunktury ogólnoświatowej indeks S&P 500 wyraźnie powrócił powyżej zupełnie kluczowego poziomu z 24 stycznia. Zanegował tym samym formację ,,podwójnego szczytu", więc można przynajmniej powiedzieć, że faza zaostrzenia polityki banku centralnego w USA znalazła już swe odzwierciedlenie w kursach akcji. To w sumie bardzo dobry znak. Po okresie spodziewanej kilkutygodniowej akumulacji indeksy na WGPW powinny rozpocząć latem wycieczkę na północ. Temu sprzyjać będzie także poprawa koniunktury na rynkach dojrzałych.