Właściciela zmieniło wczoraj 133,4 tys. akcji (8,5% kapitału) Protektora. Średnia z ostatniego miesiąca to niespełna 1,6 tys. sztuk. Wyższy od wtorkowego wolumen można było zaobserwować w listopadzie 2001 roku, ale wtedy, wbrew pozorom, walory były bardzo mało płynne: tylko na wybranych sesjach dochodziło do większej wymiany, najprawdopodobniej w umówionych transakcjach, po kursie 2,05-2,5 zł. Wczoraj notowania spadły ostatecznie o 35,7%, do 14,40 zł. Niższe były w grudniu 2003 roku.
Dobra i zła informacja
Spółka przekazała inwestorom dobrą i złą informację. Dobra mówi o tym, że Protektor złożył najlepszą ofertę w przetargu ogłoszonym przez Agencję Mienia Wojskowego (AMW). Przedsiębiorstwo uczestniczy w nim w konsorcjum z dwoma innymi podmiotami. Wkrótce powinno podpisać umowy na dostawy swojego kluczowego produktu - trzewików. Zlecenie będzie realizowane w długim okresie (lata 2005-2007). - To nasz pierwszy długoterminowy, trzyletni, kontrakt - informuje Piotr Kwaśniewski, prezes firmy. Zamówienie dotyczy w sumie 630 tys. par butów. Dla porównania, w zeszłym roku w ramach zlecenia opiewającego w sumie na 160 tys. par, Protektor dostarczył wojsku 103 tysiące. - Będziemy więcej produkować dla wojska. Gdybyśmy nie wygrali tego przetargu, nasza sytuacja byłaby dramatyczna. Obroty spadłyby o połowę, musielibyśmy dokonać zwolnień. Nie byłoby też mowy o wypłacie wysokiej dywidendy z zysku za zeszły rok - mówi prezes.
Ale coś za coś. Konkurencja na rynku dostaw dla wojska jest coraz silniejsza. W przetargu AMW uczestniczyły firmy, które wcześniej dla wojska nie produkowały, np. Wojas czy Demar. Żeby wygrać, Protektor musiał obniżyć ceny w stosunku do stawek, które inkasował w poprzednich latach. - I to jest zła informacja - przyznaje prezes.
Marże bardzo spadną