Reklama

Z kim zeswatać GPW?

Średniak w ramach jednego z dwóch europejskich aliansów - Euronextu lub skandynawskiego OMX-u, podpora sojuszu parkietów środkowoeuropejskich, a może europejski satelita którejś z giełd amerykańskich? Przyjrzeliśmy się bliżej pomysłom na ulokowanie warszawskiej GPW na giełdowej mapie świata.

Publikacja: 14.05.2005 08:16

W Europie, poza warszawską, tylko giełdy Malty i Cypru są w ponad 50% własnością państwa. Choć o rychłym sprywatyzowaniu naszego parkietu mówiono już w momencie jego zakładania czternaście lat temu, to do dzisiaj właściciel pozostaje ten sam.

Prywatyzacji nadszedł czas

Do sprzedaży GPW nigdy jednak nie było tak blisko, jak teraz. Wybrany pod koniec marca doradca prywatyzacyjny, którym zostało konsorcjum McKinsey&Company Poland, CDM Pekao oraz Ernst&Young Audio, w ciągu najbliższych tygodni powinien opracować strategię prywatyzacyjną. To będzie kolejny krok w długim procesie, który - według ministra skarbu Jacka Sochy - znajdzie swój finał w przyszłym roku. Choć szyki wciąż może pokrzyżować dojście po wyborach do władzy ugrupowań sprzeciwiających się prywatyzacji giełdy (m.in. Samoobrona i LPR), to patrząc na sondaże taki scenariusz wydaje się jednak mało realny.

Osoby związane z rynkiem kapitałowym otwarcie mówią, że w pojedynkę warszawskiej GPW trudno będzie walczyć z konkurencją innych giełd naszego kontynentu - szczególnie przy postępującej integracji w ramach Unii Europejskiej i w perspektywie powołania jednolitego rynku finansowego. Jak podają opracowania GPW, dodatkowym czynnikiem przemawiającym za poszukaniem sojusznika jest też postęp technologii informatycznej, umożliwiający zdalny dostęp do giełd i stałe obniżanie kosztów zawierania transakcji. Współpraca między giełdami zazwyczaj pozwala obniżać im koszty, daje też możliwość wymieniania się doświadczeniami.

Dlatego z proponowanych przez ministerstwo skarbu wariantów prywatyzacji (oferta publiczna, sprzedaż udziałów zagranicznej instytucji lub kombinacja obu wariantów) prawdopodobnie trzeba będzie wybrać tylko te, które uwzględniają powiązanie GPW z zagranicznym partnerem. Kto mógłby nim zostać?

Reklama
Reklama

Na równi z Lizboną

Gdy przychodzi do wymieniania potencjalnych sojuszników dla GPW, najczęściej i z reguły jako pierwsza pada nazwa Euronext. Nic w tym jednak dziwnego, skoro to właśnie giełda paryska, obecnie główny filar tego największego w Europie giełdowego aliansu, pomagała na początku lat 90. w komputeryzowaniu warszawskiego parkietu. Zawiązana wtedy współpraca zaowocowała tym, że po latach to właśnie Euronext wdrażał w Warszawie system transakcyjny Warset, oparty na używanym na swoich rynkach systemie NSC. Ponadto obie giełdy podpisały trzy lata temu umowę o wzajemnym członkostwie, umożliwiającą członkom GPW handel instrumentami notowanymi na parkietach Euronextu i odwrotnie. Z technologicznego punktu widzenia Euronext wydaje się więc dla Warszawy jak najbardziej naturalnym partnerem.

Także i na polu działań strategicznych GPW i Euronext mają wspólne doświadczenia. W zeszłym roku oba podmioty wspólnie z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych starały się o przejęcie parkietu w Wilnie. Złożona oferta jednak przepadła, a główną przeszkodą była państwowość naszego parkietu.

Euronext powstał w 2000 r. z połączenia giełd z Paryża, Amsterdamu i Brukseli. Po dwóch latach do tak zawiązanego sojuszu przyłączono Bolsa de Valores de Lisboa e Porto, giełdę papierów wartościowych z Portugalii, którą przemianowano od razu na Euronext Lisbon. W międzyczasie grupa przejęła też jeszcze londyńską giełdę derywatów Liffe i doprowadziła do fuzji częściowo zależnej od siebie instytucji clearingowej Clearnet z londyńską LCH.

Połączone siły giełd Euronextu dają 1,9 bln euro kapitalizacji około tysiąca spółek notowanych na czterech parkietach. Przy takiej statystyce przyłączenie GPW do aliansu mogłoby oznaczać ryzyko marginalizacji naszej giełdy. Spojrzenie na poszczególne rynki Euronextu daje jednak inny obraz.

Kapitalizacja notowanych w Warszawie firm już teraz wynosi ponad 50 mld euro, ich liczba dawno przekroczyła 200, a miesięczne obroty sięgają prawie 2 mld euro. Co prawda, do Paryża wciąż bardzo daleko, ale takie wyniki stawiają naszą giełdę na równi, jeśli nie wyżej niż rynek w Lizbonie. I co najważniejsze, to raczej giełda warszawska, a nie ze stolicy Portugalii, ma szanse te statystyki poprawić. W kolejce na parkiet czekają Lotos i PGNiG, nie można też zapominać o PZU. Tak samo nie można także wykluczyć, że tropem BACA, MOL-a czy Ivaksu na naszą giełdę trafią kolejne podmioty zagraniczne. Ponadto giełda w Warszawie ma nad lizbońską jeszcze jedną ważną przewagę - w Lizbonie handel jest mocno skoncentrowany na czterech największych spółkach (Portugal Telecom, BCP, EDP, Brisa), które odpowiadają za blisko 80% obrotów, podczas gdy cztery wiodące firmy z parkietu w naszej stolicy (PKN Orlen, TP, PKO BP i Pekao) dają tylko ok. 56% obrotów na rynku.

Reklama
Reklama

Cztery lata przejęć OMHEX-u

To, co nie udało się GPW i Euronextowi, udało się giełdowemu aliansowi ze Skandynawii. Zwycięzcą przetargu na zakup akcji giełdy wileńskiej został OMHEX, który uprościł nazwę i od początku września jest znany jako OMX.

Główny atut Skandynawów to właśnie doświadczenie w przejmowaniu innych giełd. Na dodatek bardzo świeże, bo zdobyte w ciągu czterech minionych lat. Zaczęło się od zakupu przez działającą w Helsinkach giełdę HEX w kwietniu 2001 r. kontrolnego pakietu akcji parkietu w Tallinie, wystawionego na sprzedaż przez estoński rząd. W podobny sposób w sierpniu 2002 r. HEX stał się właścicielem ponad 90% akcji giełdy w Rydze. Rok później doszło do połączenia HEX-u z OM Group, firmą znaną z produkcji i wdrażania systemów transakcyjnych, która parę lat wcześniej zdobyła kontrolę nad rynkiem papierów wartościowych w Sztokholmie, a w 2001 r. zasłynęła staraniami o przejęcie giełdy londyńskiej. Do tak powstałego aliansu w marcu zeszłego roku dołączono parkiet z Litwy.

Ostatnim sukcesem skandynawskiej grupy jest przyłączenie giełdy w Kopenhadze. Złożona w grudniu oferta, polegająca na wymianie akcji, została zaakceptowana przez właścicieli kopenhaskiego parkietu i od początku kwietnia działa on pod szyldem OMX.

W odróżnieniu od reprezentantów Euronextu, przedstawicielom OMX zdarzało się deklarować, że są gotowi ubiegać się o przejęcie giełdy w Warszawie. Mówił o tym w zeszłym roku w rozmowie z PARKIETEM Gert Tiivas, odpowiadający wówczas za operacje aliansu na rynkach bałtyckich. Czy od tamtego czasu coś się zmieniło? - Jeśli chodzi o proces prywatyzacji giełdy w Warszawie, z naszego punktu widzenia nie ma żadnych nowych wieści, dlatego w tej chwili nie ma czego komentować - uważa Anna Rasin, wiceprezes OMX do spraw marketingu i komunikacji.

Dla Skandynawów warszawska GPW z pewnością stanowi bardzo łakomy kąsek. To nie jest "płotka", jak rynki w Tallinie czy Rydze, gdzie handluje się akcjami kilkunastu relatywnie niewielkich spółek (łączna kapitalizacja giełd w stolicach państw bałtyckich wynosi ok. 13 mld euro - w Warszawie taką kwotę dają same tylko TP i PKO BP) - a jak wiadomo, właśnie przychody i zysk giełdy - i pośrednio także jej właściciela - zależą w dużej mierze od liczby notowanych firm i wysokości obrotów. W zestawieniu giełd OMX pod względem kapitalizacji i obrotów GPW znalazłaby się pośrodku - za Sztokholmem, Helsinkami i Kopenhagą, a przed giełdami państw bałtyckich.

Reklama
Reklama

Za i przeciw aliansom

W przypadku przyłączenia się do Euronextu bądź OMX, przyszłość warszawskiego parkietu byłaby w miarę dokładnie zarysowana. To nowy właściciel odpowiadałby za dalszy jego rozwój i pozycję w regionie. Praktycznie natychmiast pojawiłyby się też wymierne korzyści - jako efekt przyjęcia znanej marki wzrosłaby rozpoznawalność giełdy, a dostęp do niej zyskaliby dotychczasowi klienci partnera.

Poruszana wielokrotnie koncepcja regionalnego aliansu giełd oznaczałaby natomiast wybór zupełnie innej drogi - przede wszystkim znacznie bardziej ryzykownej. Nikt nie może bowiem zagwarantować, że taka regionalna koalicja - skupiająca na przykład giełdy z Warszawy, Pragi, Budapesztu, Bratysławy, a może również Lublany czy Bukaresztu - mogłaby odnieść równie duży sukces, jak chociażby Euronext. Co więcej, pojawiają się głosy, że tak stworzony sojusz mimo wszystko i tak byłby zbyt mały, żeby przetrwać na giełdowym rynku, i skończyłby u boku większego partnera (kapitalizacja giełd w Europie Środkowowschodniej daje łącznie mniej niż 120 mld euro - czyli np. niewiele ponad jedną czwartą kapitalizacji giełd OMX czy jedną ósmą kapitalizacji Deutsche Boerse).

Jako główny argument za ścisłą integracją giełd z regionu Europy Środkowowschodniej wymienia się fakt, że niewielu inwestorów z zagranicy jest zainteresowanych inwestowaniem na konkretnym rynku w danym państwie tego obszaru, a większość postrzega region jako całość. W tym wypadku trzeba jednak też przyjąć, że taki giełdowy alians byłby stosunkowo mocno podatny - tak jak teraz jest każda giełda z osobna - na wahania koniunktury związane ze stopniem zmieniającej się popularności rynków wschodzących.

Wariant środkowoeuropejski

Reklama
Reklama

"Wariant środkowoeuropejski" dla GPW wydaje się jednak najbardziej realny, jeśli mierzyć szanse poziomem medialnego szumu wokół projektu. W ostatnich miesiącach co rusz spekuluje bowiem na ten temat prasa węgierska i austriacka, a powód dało jej zeszłoroczne posunięcie giełdy w Wiedniu i kilku austriackich banków, które wspólnie objęły większość udziałów giełdy z Budapesztu. Przypomnijmy, że niedawno tę transakcję zatwierdziły organy Unii Europejskiej.

Poza spekulacjami są też fakty - takie jak wypowiedzi prezesa giełdy w stolicy Węgier, Attili Szalaya-Berzeviczy?ego. Już nie-raz deklarował, że jego instytucja zamierza wziąć udział w prywatyzacji GPW, a ostatnio - w wywiadzie dla agencji Bloomberga z końca marca - zapowiedział, że na ten cel mogą zostać przeznaczone pieniądze z planowanej publicznej emisji akcji budapeszteńskiego parkietu. Na ekspansję Węgrzy chcą zebrać z rynku 7 mld forintów.

Deklaracje padły - zapytaliśmy zatem, jak giełda w Budapeszcie widziałaby przyszłą współpracę z Warszawą. - Do czasu walnego zgromadzenia akcjonariuszy nasi przedstawiciele nie będą na ten temat rozmawiać - poinformowała nas Teodora Bodo z biura prasowego instytucji.

Taka polityka może być podyktowana brakiem konsensusu między jej akcjonariuszami a zarządem. Niedawno węgierska prasa doniosła bowiem, że planowana oferta publiczna giełdy prawdopodobnie się opóźni, tak samo jak walne zgromadzenie, które ma o niej zadecydować. Pierwotnie miało się odbyć 27 kwietnia, ale dojdzie do niego w maju. Według doniesień dziennika "Napi Gazdasag", głównym powodem przesunięcia oferty - za którym obstają akcjonariusze - jest chęć poczekania na prywatyzację giełdy w Warszawie. To zaś mogłoby oznaczać, że być może odżył pomysł połączenia obu parkietów w drodze wymiany akcji.

Powiązania kapitałowe między parkietami w Wiedniu i Budapesz-cie na razie nie zaowocowały żadnymi zmianami w zakresie działalności operacyjnej. W Budapeszcie wciąż działa ta sama platforma transakcyjna MMTS, rozwinięta w Australii i wdrożona jeszcze w 1998 r., nie doszło do zmian w podziale parkietu na poszczególne segmenty - inaczej niż np. w przypadku przejęć przeprowadzanych przez OMX, gdzie regułą jest, że na przyłączanej do aliansu giełdzie niemal natychmiast instalowany jest nowy system handlu czy też firmowy sznyt uzyskuje giełdowa witryna w internecie.

Reklama
Reklama

Satelita NYSE

Euronext, OMX, giełda regionalna - czy dla GPW są jeszcze inne opcje międzynarodowej współpracy? Według ministra Jacka Sochy, resort skarbu powinien zaprosić do negocjacyjnego stołu również przedstawicieli Deutsche Boerse i London Stock Exchange, a także giełd amerykańskich.

Giełdy z Frankfurtu i Londynu ostatnio zajęte były przede wszystkim same sobą - pierwsza chciała przejąć drugą, a druga przed tym przejęciem się broniła. Zresztą udanie. Deutsche Boerse skapitulowała pod presją akcjonariuszy, którzy uznali, że za akcje brytyjskiej konkurentki chce zaoferować zbyt wiele. Niewykluczone więc, że przy ewentualnych staraniach Deutsche Boerse o przejęcie warszawskiej GPW podobnie decydujący głos mieliby akcjonariusze. Niemniej jednak Niemcom prawdopodobnie bardziej po drodze niż z Warszawą byłoby teraz z giełdą w Zurychu, z którą wiąże ich prowadzony wspólnie rynek derywatów Eurex. Pomysł połączenia obu parkietów od dawna ma spore grono zwolenników.

O ile jednak o ewentualnym zaproszeniu do rozmów niemieckiej Deutsche Boerse mógłby decydować argument geograficzny, to w przypadku giełd z Londynu i USA potencjalnych wspólnych cech z GPW - przemawiających za takim a nie innym wyborem - trudno już się doszukać.

Na szczęście w giełdowym świecie praktycznie niczego nie można wykluczyć. Możliwe są nawet spore niespodzianki, co pokazał ostatnio mariaż, jaki zawarła New York Stock Exchange, największa giełda świata o 122--letniej tradycji, z działającym od kilku lat rynkiem elektronicznym Archipelago. Dlatego nie można też stwierdzić, że Amerykanie nie podchwyciliby pomysłu powołania na bazie parkietu w Warszawie swojej giełdy-satelity, dzięki której dostęp do amerykańskich akcji uzyskaliby inwestorzy w całej Europie. To pomysł tym bardziej realny, że po fuzji z Archipelago, która dla NYSE oznacza przekształcenie w spółkę prywatną i znacznie szerszą możliwość angażowania się w przejęcia, praktycznie od razu rozgorzały spekulacje, dotyczące utworzenia przez giełdą nowojorską oddziałów na naszym kontynencie i w Azji. Pozwoliłyby one na handel amerykańskimi akcjami inwestorom na całym świecie i przez całą dobę.

Reklama
Reklama

O giełdzie

w Zakopanem

W sobotę w Zakopanem w ramach forum Wall Street 2005, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych odbędzie się dyskusja poświęcona perspektywom polskiego rynku kapitałowego w świetle prywatyzacji GPW. PARKIET jest patronem medialnym imprezy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama