W Europie, poza warszawską, tylko giełdy Malty i Cypru są w ponad 50% własnością państwa. Choć o rychłym sprywatyzowaniu naszego parkietu mówiono już w momencie jego zakładania czternaście lat temu, to do dzisiaj właściciel pozostaje ten sam.
Prywatyzacji nadszedł czas
Do sprzedaży GPW nigdy jednak nie było tak blisko, jak teraz. Wybrany pod koniec marca doradca prywatyzacyjny, którym zostało konsorcjum McKinsey&Company Poland, CDM Pekao oraz Ernst&Young Audio, w ciągu najbliższych tygodni powinien opracować strategię prywatyzacyjną. To będzie kolejny krok w długim procesie, który - według ministra skarbu Jacka Sochy - znajdzie swój finał w przyszłym roku. Choć szyki wciąż może pokrzyżować dojście po wyborach do władzy ugrupowań sprzeciwiających się prywatyzacji giełdy (m.in. Samoobrona i LPR), to patrząc na sondaże taki scenariusz wydaje się jednak mało realny.
Osoby związane z rynkiem kapitałowym otwarcie mówią, że w pojedynkę warszawskiej GPW trudno będzie walczyć z konkurencją innych giełd naszego kontynentu - szczególnie przy postępującej integracji w ramach Unii Europejskiej i w perspektywie powołania jednolitego rynku finansowego. Jak podają opracowania GPW, dodatkowym czynnikiem przemawiającym za poszukaniem sojusznika jest też postęp technologii informatycznej, umożliwiający zdalny dostęp do giełd i stałe obniżanie kosztów zawierania transakcji. Współpraca między giełdami zazwyczaj pozwala obniżać im koszty, daje też możliwość wymieniania się doświadczeniami.
Dlatego z proponowanych przez ministerstwo skarbu wariantów prywatyzacji (oferta publiczna, sprzedaż udziałów zagranicznej instytucji lub kombinacja obu wariantów) prawdopodobnie trzeba będzie wybrać tylko te, które uwzględniają powiązanie GPW z zagranicznym partnerem. Kto mógłby nim zostać?