Zachowanie rynku terminowego w ostatnich dniach pozwala przypuszczać, że czeka nas dość szybki ruch cen. Na takie wnioski pozwala kilka obserwacji związanych z zachowaniem trzech podstawowych wielkości opisujących rynek kontraktów: ceny, obrotu i liczby otwartych pozycji.

Cena - od kilku dni znajdujemy się bardzo blisko wsparcia, jakim jest lokalny dołek z 24 stycznia br. W czasie ostatnich sesji widać walkę nastrojów. Część graczy trzyma się trendu i liczy na zejście pod wsparcie, a część stawia na odbicie i obronę tego newralgicznego poziomu. W efekcie mamy krótką konsolidację.

Obrót - warto zauważyć, że w czasie kreślenia tej konsolidacji powoli spada wielkość obrotu. Można odnieść wrażenie, że to normalne w trendzie. W końcu konsolidacja jest jedynie korektą w spadku. W tej chwili nie ma żadnych innych postaw, by zakładać inaczej.

Liczba otwartych pozycji - od kilku dni LOP rośnie. Można wnioskować, że coraz większa grupa graczy wykorzystując ważny poziom techniczny postanowiła zająć pozycję na nieco dłuższy czas. Otwierane pozycje nie są już zamykane na koniec sesji. Można przypuszczać, że każdy z tych inwestorów ma ustawione poziomy obrony własnych pozycji na wypadek, gdyby rynek nie poszedł w "jego" stronę.

Właśnie te zlecenia ucieczki mogą być powodem wspomnianego poważnego ruchu cen. Gdy duża liczba graczy zechce opuścić rynek, niski obrót stanie się wąskim gardłem. Mała liczba oczekujących ofert może spowodować, że zlecenia stop gwałtownie ruszą cenami. Próbkę mieliśmy w końcówce wczorajszej sesji. Rosnący indeks, podbijany głównie przez PEO przestraszył część niedźwiedzi i ceny skoczyły przy spadającej LOP. Prawdziwy ruch zobaczymy w momencie wybicia z tej małej konsolidacji.