A. Bossong sądzi, że cena, jaką operator płaci za licencję na UMTS, jest niska. Policzyła, że wynosi 2,1 euro w przeliczeniu na jednego mieszkańca, podczas gdy w Czechach i na Węgrzech operatorzy, którzy wchodzą na rynek jako trzeci, płacą po 6,6 euro. Niska cena licencji, według analityk, daje Netii szansę na sukces na rynku telefonii komórkowej.
Netia Mobile jest na razie w 100% zależna od Netii. W przyszłości ma być joint venture giełdowej spółki, Novatora (funduszu inwestycyjnego należącego do islandzkiego biznesmena) oraz dostawców infrastruktury telekomunikacyjnej. Netia zamierza zatrzymać mniejszościowy udział, ale nadal nie ujawniła jego wielkości. A. Bossong powołuje się jednak na wypowiedzi zarządu spółki podczas telekonferencji z analitykami. Zarząd zapowiedział, że Netia nie zainwestuje w joint venture więcej niż 96 mln euro. Według CA IB, operator jest w stanie sfinansować ten wydatek z generowanych przepływów pieniężnych i rezerwy gotówkowej wynoszącej 375 mln zł.
Netia będzie mogła szybko i tanio uruchomić usługi trzeciej generacji, jeśli zapewni sobie umowę o roamingu z jednym z działających operatorów komórkowych. Zdaniem specjalistki z CA IB, jest najbardziej prawdopodobne, że na taką umowę zgodzi się Polkomtel.
Kwestia roamingu wewnętrznego może zostać też rozstrzygnięta przez regulatora. CA IB spodziewa się, że - jeśli w ogóle - stanie się to dopiero w połowie 2006 r. "Uważamy, że w razie potrzeby Netia może zaczekać" - napisała A. Bossong. Wcześniej operator będzie w stanie zaoferować usługi w oparciu o szerokopasmowy dostęp do internetu klientom telefonii stacjonarnej w największych miastach.
W raporcie z 13 maja CA IB podtrzymało zalecenie "kupuj" akcje Netii i cenę docelową na poziomie 5 zł. "Jeśli Netia nie pójdzie drogą 3G, będziemy uważać, jak dotąd, że jest firmą o niewielkim potencjale wzrostu, ale niedowartościowaną (...). Jeśli wejdzie w 3G, może stać się atrakcyjną inwestycją o charakterze spekulacyjnym" - tłumaczy A. Bossong.