Reklama

PiS: Bez pośpiechu z przyjęciem euro, ale kryteria z Maastricht spełnimy w 4 lata

Warszawa, 07.06.2005 (ISB) - Prowadzące w większości sondaży Prawo i Sprawiedliwość (PiS) nie uważa, by szybkie przystąpienie Polski do strefy euro było konieczne, ale chce spełnić kryteria z Maastricht, umożliwiające przyjęcie wspólnej waluty, w ciągu czterech lat, powiedział we wtorek Kazimierz Marcinkiewicz, jeden z liderów PiS-u, odpowiedzialny za politykę gospodarczą.

Publikacja: 07.06.2005 14:46

"Nie jest tak, że szybkie przystąpienie do euro jest dla Polski najbardziej korzystne" - powiedział Marcinkiewicz podczas debaty na temat polityki gospodarczej w Business Centre Club.

Obecny rząd i bank centralny chcą, by Polska przyjęła euro w 2009 roku. Co najmniej dwa lata wcześniej złoty musi zostać związany z euro w ramach ERM2. Dopuszczalne pasmo odchylenia kursu złotego wynosiłoby wówczas maksymalnie +/1 15%, a minimalnie - +/- 2,25%.

Program europejski Platformy Obywatelskiej (PO), która przygotowuje się do utworzenia rządu z PiS-em, przewiduje przystąpienie Polski do Unii Gospodarczo-Walutowej jak najszybciej jak będzie to możliwe.

"Chcielibyśmy osiągnąć wskaźniki z Maastricht w ciągu czterech lat, natomiast jeśli chodzi o przystąpienie do euro, to chcielibyśmy przystąpić, kiedy dla Polski i obywateli będzie to najbardziej korzystne" - powiedział we wtorek Marcinkiewicz.

Kryteria z Maastricht to niska inflacja, odpowiedni poziom stóp procentowych, stabilny kurs walutowy oraz stosunek długu publicznego do PKB nie przekraczający 60% i deficyt budżetowy w wysokości do 3,0% PKB. Obecnie jedynym zagrożeniem jest kwestia liczenia deficytu budżetowego.

Reklama
Reklama

"W ciągu czterech lat chcemy zmniejszyć deficyt budżetu poniżej 3,0% przy w miarę niskiej inflacji" - powiedział także poseł PiS-u.

Ministerstwo Finansów podało niedawno, że według jego szacunków deficyt ten w 2005 roku wyniesie 3,6% PKB wg unijnej metodologii ESA 95 wobec 4,8% odnotowanych w 2004 roku. W 2006 roku minister finansów Mirosław Gronicki spodziewa się spadku tego wskaźnika właśnie do 3,0% PKB.

"Przyrost długu publicznego na razie może być na razie powstrzymany, a jego obniżanie możliwe będzie dopiero po osiągnięciu wzrostu PKB na poziomie 6-7%" - uważa Marcinkiewicz.

Resort finansów przewiduje, że dług publiczny powiększony o przewidywane wypłaty z tytułu gwarancji i poręczeń, czyli według polskich standardów, wyniesie na koniec br. 53% wobec 50,3% odnotowanych na koniec 2004 roku. Natomiast dług liczony zgodnie z unijną metodologią ESA 95 wzrośnie w tym roku do 45,1% PKB z 43,6% w 2004 roku. (ISB)

qk/tom/bb

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama