O kontrakt na budowę systemu ochrony granicy lądowej starało się 12 konsorcjów. Przez pierwsze sito przeszła tylko oferta grupy spółek, której przewodzi ComputerLand. Potem, po złożeniu protestu, Straż Graniczna do dalszego etapu dopuściła także konsorcjum Emaksu. To nie spodobało się ComputerLandowi, który zaskarżył decyzję SG do Urzędu Zamówień Publicznych.
Emax przegrał...
W poniedziałek arbitrzy pozytywnie rozpatrzyli złożony protest. - Nie zgadzamy się z werdyktem - mówi Piotr Kardach, prezes Emaksu. Powodem odrzucenia oferty poznańskiej spółki był brak wymaganych ustawą o zamówieniach publicznych zaświadczeń o niekaralności członków władz wykonawczych wszystkich firm wchodzących w skład konsorcjum, m.in. Sagem, Zeiss czy Thales. - Naszym zdaniem, na co mamy ekspertyzy kancelarii prawnych polskich i zagranicznych, dostarczyliśmy wszystkie niezbędne dokumenty - uważa prezes Emaksu. Rozbieżności w tej kwestii wynikają m.in. z faktu, że w zagranicznych spółkach, obok zarządu i rady nadzorczej, często funkcjonuje jeszcze dodatkowy organ, tzw. rada dyrektorów, który nie jest zdefiniowany w polskim prawie. W związku z tym nie wiadomo, jak klasyfikować jego przedstawicieli, a co za tym idzie, czy muszą dostarczać zaświadczenia o niekaralności, czy też są zwolnieni z tego obowiązku.
...ale będzie dalej walczyć
Emax zapowiada, że złoży odwołanie od werdyktu arbitrów. - Czekamy tylko na oficjalne pismo z urzędu w tej sprawie - mówi P. Kardach. Zapowiada, że nawet jeśli protest zostanie odrzucony, spółka skieruje sprawę do sądu. - Nie zamierzamy łatwo rezygnować z kontraktu - podsumował.