- Przedsiębiorstwa są gotowe do inwestowania, bo mają wolne środki. Wstrzymanie inwestycji jest chwilowe - twierdzi R. Antczak. - Warunki do rozwoju gospodarczego są lepsze niż w 2004 r. - dodaje.
Z tego powodu ekonomiści z CASE bardzo ostrożnie podchodzą do słabszych danych o PKB w I kwartale (2,1%) i niespodziewanego spadku tempa inwestycji (do 1%, z 7,4% w IV kwartale). Nie oczekują co prawda znaczącej korekty tych wyliczeń ze strony GUS, ale przewidują, że wyniki za II kwartał będą dużo lepsze.
Według CASE, jednym z powodów zaniżenia nakładów na środki trwałe mogło być potraktowanie niektórych inwestycji w sektorze rządowym jako przyrostu zapasów. Inną koncepcję ma Andrzej Bratkowski, główny ekonomista banku Pekao: Najwyraźniej GUS nie zwrócił uwagi na to, że przy mocniejszym złotym te same wydatki na zakup dóbr inwestycyjnych z importu oznaczają, iż kupiliśmy więcej maszyn. Dobra importowane stanowią ok. 40-50% łącznych nakładów na środki trwałe. Według A. Bratkowskiego, realny wzrost inwestycji w I kwartale mógł wynieść 11%.
Mimo optymistycznej oceny gospodarki, CASE minimalnie obniżył prognozę, wzrostu PKB w tym roku, do 3,9% z 4% szacowanych przed trzema miesiącami. Ekonomiści nadal wierzą, że motorem rozwoju gospodarki będą inwestycje, które zwiększą się w 2004 r. o 8-10%. Nie przewidują natomiast ożywienia w bezpośrednich inwestycjach zagranicznych (4,4 mld euro w tym roku i blisko 6 mld euro w 2006 r.).
"Sporą niepewnością obarczona jest prognoza handlu zagranicznego. Na fali silnego złotego, a także spowolnienia wzrostu gospodarczego w UE spodziewamy się znacznie niższego wzrostu eksportu niż w ub.r. Uważamy, że efekt otwarcia unijnych rynków w krótkim okresie się wyczerpał"- czytamy w raporcie CASE. Według ekonomistów, popyt w UE wzrośnie w 2006 r., powodując ponowne przyspieszenie naszego eksportu. W 2006 r. oczekują dynamiki PKB na poziomie 4,5% (wcześniej 4,6%).