Po odrzuceniu przez Francuzów traktatu konstytucyjnego pojawiły się opinie, że zapowiadane już w marcu IPO gazowej spółki może odbyć się najwcześniej we wrześniu, bo rząd będzie teraz miał inne, ważniejsze sprawy na głowie. Członek zarządu Gaz de France przekonywał nawet, że przedwakacyjnego terminu nie da się dotrzymać choćby ze względów proceduralnych, bo nic w spółce nie jest jeszcze przygotowane do emisji. Okazało się jednak, że nie ma racji albo była to jego życzeniowa opinia, bo zasiada on w zarządzie z ramienia związków zawodowych, a te są we Francji przeciwne wszelkiej prywatyzacji.

Ostatecznie wątpliwości rozwiał minister finansów Thierry Breton. W wywiadzie dla radia Europe 1 potwierdził środową decyzję rządu o przeprowadzeniu IPO Gaz de France za dwa tygodnie. Poinformował też, że rząd spodziewa się pozyskać z tej emisji od 3 mld do 4 mld euro. Od 1 mld do 1,5 mld euro pozostanie w spółce, powiększając jej kapitał, a 2-2,5 mld euro skarb państwa przeznaczy na dokapitalizowanie innych spółek i sfinansowanie działalności nowej agencji powołanej do promocji badań i innowacji w przemyśle.

Po emisji rządowi zostanie w gazowej spółce 78-80% udziałów. W celu osłabienia spodziewanych protestów związków zawodowych pracownicy firmy będą mogli kupować jej akcje po preferencyjnych cenach, a do ich dyspozycji postawiono 3% kapitału.

Publiczna oferta akcji największego na świecie producenta energii elektrycznej Electricite de France ma odbyć się do października, a jej wartość minister Bretton oszacował na 8-9 mld euro.

Bloomberg