GUS podał pod koniec maja, że wzrost PKB wyniósł w pierwszym kwartale 2,1% podczas gdy ekonomiści oraz Narodowy Bank Polski (NBP) spodziewali się prawie 3,0%. Tak niski wzrost był zaskoczeniem dla większości, dlatego też ekonomiści zastanawiali się czy nie ma to związku z metodologią liczenia PKB.
Wiceprezes NBP Krzysztof Rybiński mówił też na początku czerwca, że pewne procesy po wejściu Polski do Unii Europejskiej mogą nie być dobrze odzwierciedlane w "twardych danych statystycznych".
GUS wyjaśnił we wtorek, że głównymi źródłami danych, wykorzystywanymi w kwartalnych rachunkach narodowych jest sprawozdawczość GUS, Ministerstwa Finansów, NBP i innych instytucji.
"W szacunkach PKB w okresach kwartalnych stosowana jest metoda bezpośrednia, polegająca na wykorzystaniu dostępnych danych statystycznych ze sprawozdawczości miesięcznej, kwartalnej, półrocznej i rocznej oraz, w bardzo ograniczonym zakresie, ze źródeł administracyjnych" - podał GUS.
"Zwiększenie dostępu do administracyjnych źródeł danych, w szczególności podatkowych (MF) i ubezpieczeniowych (ZUS), istotnie poprawiłoby jakość szacunków PKB" - czytamy.