- Wszystko, no może prawie wszystko, jest na sprzedaż - powiedział W. Pinzenyk w wywiadzie dla agencji Bloomberga. - To zdecydowanie lepiej dla gospodarki, jeśli majątek znajduje się w rękach prywatnych - podkreślił. Tym bardziej że rząd potrzebuje pieniędzy, zbliża się koniec pierwszego półrocza, a do państwowej kasy wpłynęło z prywatyzacji zaledwie ok. 140 mln USD, czyli ok. 10% kwoty zakładanej na cały 2005 r.

Według ministra finansów, pod młotek mogą pójść udziały w kluczowych przedsiębiorstwach, takich jak miejscowy potentat telekomunikacyjny UkrTelecom czy największy koncern energetyczny Energetyczna Kompania Ukrainy. Po raz drugi zostanie prawdopodobnie też sprzedany największy koncern stalowy - Kriworiżstal. W 2004 r. poprzednie władze sprzedały firmę spółce należącej do zięcia byłego prezydenta Leonida Kuczmy - Wiktora Pinczuka i najbogatszego oligarchy na Ukrainie - Renata Achmetowa. Nowy rząd anulował transakcję. Teraz najpoważniejszym kandydatem do przejęcia Kriworiżstalu jest znany również z Polski, największy światowy koncern branży stalowej - Mittal Steel.

Przypadek Kriworiżstalu to jeden z wielu na Ukrainie. Prezydent Wiktor Juszczenko zaraz po objęciu urzędu zarządził dokładne sprawdzenie aż 194 transakcji sprzedaży państwowych firm przez swojego poprzednika. Chodzi m.in. o prywatyzację takich dużych firm, jak potentat w produkcji aluminium Zaporiżskij Alluminiewyj Kombinat czy wytwarzający elementy żelazne Nikopolski Metalurchicznyi Sojuz.

Minister Pinzenyk liczy, że przyciągnie na Ukrainę kapitał zagraniczny. Inwestor spoza Ukrainy już od dwóch lat nie wygrał tam dużego przetargu prywatyzacyjnego. A napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich ma ożywić gospodarkę. W I kwartale wzrost PKB Ukrainy zwolnił do 5,4%, z 12,3% rok wcześniej. Tymczasem oficjalne prognozy ministerstwa finansów zakładają, że w tym roku gospodarka rozwinie się w tempie 8,2%.

Bloomberg