Prokom do niedawna kontrolował 51,87% akcji Spinu. Osiągnął taki pułap w wyniku połączenia Spinu z giełdowym Telmaksem. Zgodnie z ustawą o publicznym obrocie papierami wartościowymi, musiał albo pozbyć się nadmiaru akcji (i zejść poniżej progu), albo ogłosić wezwanie do sprzedaży wszystkich pozostałych.

Sposobem na rozwiązanie problemu miało być podwyższenie kapitału przez Spin. Wtedy udział Prokomu zmniejszyłby się poniżej 50%. Niestety, oferta plasowana pod koniec kwietnia nie udała się. W tej sytuacji Prokom nie miał wyboru. Spin nie jest płynną spółką, dlatego sprzedaż takiego pakietu mogła być przeprowadzona tylko w umówionych transakcjach. Znalezienie kupca zajęło kilka tygodni. Transakcje zostały przeprowadzone wczoraj.

Wolumen obrotu wyniósł w środę aż 261 tys. akcji Spinu. Właściciela zmieniło ok. 4,7% kapitału. Cena mieściła się w przedziale 39-40,6 zł. Obroty były najwyższe w historii i sięgnęły 20,4 mln zł. Pakiet, którego musiał pozbyć się Prokom, był znacznie niższy. Jak udało nam się ustalić, spółka nie sprzedała większej liczby akcji niż powinna. To oznacza, że z okazji do upłynnienia walorów postanowił (lub postanowili) skorzystać inny udziałowiec. Być może zrobił to któryś z akcjonariuszy fizycznych z grona osób kierujących spółką. Jeśli informacja się potwierdzi, może mieć negatywny wpływ na wizerunek przedsiębiorstwa. Może też wskazywać na ryzyko wypełnienia przez Spin prognozy finansowej na br. Plany zakładają 165 mln zł przychodów i 21 mln zł zysku netto. Po I kw. spółka wypełniła odpowiednio 16,2% i 12,9% rocznej prognozy.