Przewodniczący obradom premier Luksemburga Jean-Claude Juncker dał na koniec wyraźnie do zrozumienia, że obarcza winą przede wszystkim Wielką Brytanię i wyraził opinię, że chodziło nie tylko o pieniądze, lecz o koncepcję Europy - Brytyjczycy wolą, jego zdaniem, ograniczyć integrację do wspólnego rynku i nie życzą sobie unii politycznej.
Polska poczeka
Tak czy inaczej Polska musi więc poczekać na potwierdzenie swoich oczekiwań, że będzie mogła liczyć na korzyści sięgające co najmniej 60 mld euro na czysto w ciągu siedmiu lat. Dałoby jej to pozycję największego beneficjenta unijnego budżetu. Nie pomogła propozycja premiera Marka Belki i idących w jego ślady przywódców innych nowych państw UE, którzy w ostatniej chwili wyrazili gotowość poświęcenia ułamka "swojej" puli.
Po 14 godzinach targów premier Wielkiej Brytanii Tony Blair odrzucił ostatni luksemburski projekt porozumienia przewidujący zamrożenie upustu brytyjskiej składki na poziomie 5,5 mld euro rocznie do 2013 roku. Według ekspertów, bez takiej decyzji Brytyjczycy mogliby odzyskiwać rokrocznie coraz więcej aż do ponad 8 mld w 2013 roku.
Blair zapewniał, że jest skłonny pójść na ustępstwa, ale pod warunkiem, że partnerzy zobowiążą się w bliskiej przyszłości do reformy wspólnej polityki rolnej prowadzącej do redukcji unijnych wydatków na rolnictwo. W proponowanym planie budżetowym UE na lata 2007-2013 wydatki rolne miały stanowić ponad 40% z blisko 870 mld euro.