Reklama

W oczekiwaniu na zmiany

Skarb Państwa podjął decyzję o prywatyzacji GPW. Tylko tak można wytłumaczyć zatrudnienie doradcy prywatyzacyjnego. Jednak kwestia tego, jak przekształcenia będą wyglądać i kiedy do nich dojdzie, pozostaje otwarta. Wiadomo tylko, jak mogłyby wyglądać.

Publikacja: 25.06.2005 11:59

Od początku istnienia Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, a więc od 1991 roku, mówi się o konieczności jej prywatyzacji. Wspominają o tym także kolejne rządowe programy dotyczące rozwoju (!) rynku kapitałowego, ostatniego - Agenda Warsaw City 2010 - nie wyłączając. Pech chce, że inne projekty prywatyzacyjne kolejne rządy traktują jako ważniejsze, odraczając decyzję w sprawie zmian właścicielskich dotyczących giełdy.

Doradca pracuje

Dopiero w ostatnich miesiącach nastąpiła jakościowa zmiana. MSP wybrało doradcę przy prywatyzacji GPW, który pracuje i wkrótce przedstawi swoje pomysły. Doradcą jest konsorcjum McKinsey & Company Poland Sp. z o.o., CDM Pekao SA i Ernst & Young Audit Sp. z o.o. Minister Skarbu Państwa Jacek Socha spodziewa się, że zespół przedstawi swoje propozycje w lipcu.

Trudno sobie wyobrazić, by zostały zignorowane i nie stały się jeśli nie podstawą szybkich decyzji, to przynajmniej przyczynkiem do finalnej dyskusji o sposobie i harmonogramie prywatyzacji GPW. Przeszkodą w podjęciu szybkich decyzji może się okazać kalendarz polityczny. Wkrótce większość projektów prywatyzacyjnych zostanie odłożona na półkę w oczekiwaniu na wyłonienie nowego rządu. Z tego pewnie powodu przedstawiciele MSP wspominają w ostatnim czasie, że do prywatyzacji GPW w tym roku raczej nie dojdzie.

Z drugiej strony, sprawie prywatyzacji GPW dobrze wróży fakt, że większość sił politycznych nie ma nic przeciwko przekształceniom w akcjonariacie giełdy. I że mają one świadomość, iż przekształcenia są warunkiem wzmocnienia pozycji giełdy oraz zwiększenia jej konkurencyjności. Różnice zdań pojawiają się, kiedy pada pytanie, jak i kiedy sprzedać akcje GPW. Do wyboru jest kilka scenariuszy.

Reklama
Reklama

Komu i jak?

Jeśli chodzi o to, kiedy proces powinien się rozpocząć, sprawa wydaje się oczywista. Jeśli prywatyzacja ma spowodować wzrost efektywności, przyspieszenie rozwoju, ekspansję oraz umocnienie międzynarodowej pozycji GPW, to nie ma powodów, aby z nią zwlekać. Zwłaszcza że inne giełdy są prywatne, a państwowy status może być dla GPW kulą u nogi (a właściwie jest, skoro np. uniemożliwił jej zakup wileńskiego parkietu).

Odpowiedzi na pytanie, jak prywatyzować, może być o wiele więcej. Cztery warianty wydają się podstawowe. W wyniku ich realizacji mielibyśmy giełdę z:

- większościowym udziałem inwestora strategicznego,

- mniejszościowym udziałem inwestora strategicznego,

- kluczową rolą w akcjonariacie polskich instytucji finansowych,

Reklama
Reklama

- publicznym statusem i akcjami GPW notowanymi na jej własnym parkiecie.

Co do udziału inwestora strategicznego - jasne jest, że możemy mówić tylko o partnerze zagranicznym, a ściślej: o zagranicznej giełdzie lub sojuszu giełd. Tylko bowiem w takim przypadku GPW mogłaby liczyć na wsparcie biznesowe, know-how czy odpowiednio liczną bazę inwestorów zagranicznych, mogących zasilić grono uczestników handlu na parkiecie w Warszawie. Chętnych do udziału w tak pojętej prywatyzacji giełdy nie powinno zabraknąć. Na pewno statusem strategicznego partnera GPW jest zainteresowany skandynawski OMX, a także giełda wiedeńska w grupie z parkietem budapeszteńskim. Zainteresowanie deklarują także przedstawiciele większych rynków, np. Euronext. Nie jest jasne tylko, czy wszyscy byliby gotowi zaakceptować pozycję mniejszościowego udziałowca.

W wariancie trzecim akcje GPW trafiłyby w największej części (tu również można mówić o pakiecie większościowym lub mniejszościowym) do polskich instytucji finansowych. Możemy w pierwszej kolejności mówić o uczestnikach giełdy, zwłaszcza domach maklerskich i bankach. W dalszej o funduszach inwestycyjnych i emerytalnych. Wszystkie te podmioty łączy jedno: ich działalność jest ściśle związana z GPW, a co za tym idzie - ich przyszłość także.Brokerzy zajęli oficjalne stanowisko w sprawie prywatyzacji GPW: w uchwale Izby Domów Maklerskich opowiedzieli się za skierowaniem do nich pokaźnego pakietu akcji, ale i utrzymaniem przez Skarb Państwa istotnego zaangażowania. Mówią w tym kontekście o zrównoważonej strukturze akcjonariatu z udziałem inwestora strategicznego i inwestorów nabywających walory w publicznej ofercie. Domy maklerskie chciałyby kupić akcje giełdy po cenie nie wyższej niż wartość księgowa, po uprzedniej dystrybucji zysków zgromadzonych przez GPW (poprzez skup własnych papierów od Skarbu Państwa w celu ich umorzenia). Zaleta tej propozycji polega choćby na tym, że jest to pierwsze tak konkretne stanowisko środowiska bezpośrednio związanego z warszawskim parkietem. Niewątpliwie może stanowić przyczynek do dyskusji oraz materiał do porównań z tezami, które wkrótce przedstawi doradca prywatyzacyjny. Inne instytucje milczą albo mówiąc precyzyjniej: kwitują kwestię stwierdzeniem, że ich zainteresowanie akcjami GPW będzie zależeć od oferty, jaką przedstawi właściciel, czyli Skarb Państwa. Przedstawiciele OFE deklarują np., że będą traktować ewentualny zakup akcji giełdy tak, jak inne możliwości inwestycyjne. To by oznaczało, że kluczowa może być dla nich cena papierów i potencjalna stopa zwrotu.

Giełda na giełdzie

Publiczna oferta GPW to nie tyle odrębny wariant prywatyzacji, co raczej sposób na sprzedaż akcji. Może mieć przecież bardzo zróżnicowaną strukturę i towarzyszyć każdemu z trzech poprzednich scenariuszy zmian własnościowych. Można jednak sobie wyobrazić w jej ramach transze dla inwestora strategicznego (pakiet większościowy lub mniejszościowy), instytucji krajowych, jak i małych graczy giełdowych. W ostatnim wypadku obecny minister skarbu Jacek Socha podkreśla, że wykluczona jest sprzedaż znaczącej liczby walorów drobnym inwestorom. Chodzi o wyeliminowanie ryzyka wrogiego przejęcia GPW.

W świetle doświadczeń innych giełd (np. europejskich: London Stock Exchange, Deutsche Boerse, Euronext, OMX, Hellenic Exchanges) czy przymiarek największego parkietu na świecie (NYSE) wariant upublicznienia GPW wydaje się naturalną drogą rozwoju, jeśli nie teraz, to w przyszłości. Nie zamyka przy tym rozważań na temat tego, komu i ile akcji należy sprzedać. Rozwiązuje za to kwestię należytej przejrzystości w procesie przekształceń własnościowych GPW, a także kwestię uzyskania godziwej wyceny akcji przez Skarb Państwa.

Reklama
Reklama

Warto podkreślić, że wybór jednego ze wskazanych rozwiązań, czy też mieszanego wariantu nie musi skutkować zbudowaniem docelowej struktury akcjonariatu GPW.

Prywatyzacja giełdy może być realizowana etapami, np. najpierw upublicznienie i zachowanie większościowego pakietu przez Skarb Państwa, później wprowadzenie inwestora albo najpierw sprzedaż inwestorowi pakietu mniejszościowego (choćby w ramach oferty publicznej), a później, kiedy sprawdzi się jako partner GPW - oddanie mu kontroli nad spółką. Prywatyzacja prowadzona etapami może uwzględniać także przejściowe uczestnictwo EBOiR, który w drugim etapie odsprzedałby swój pakiet akcji inwestorowi strategicznemu giełdy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama