Dlaczego? Bo firma, która w notowaniach na giełdzie w Londynie powinna pojawić się dzisiaj, przytłaczającą większość (87%) przychodów generuje za Atlantykiem. A tam internetowe kasyna mogą zostać wkrótce zdelegalizowane. Debatuje w tej sprawie Departament Sprawiedliwości.
O możliwości delegalizacji amerykańskiego biznesu zarejestrowane na Gibraltarze PartyGaming poinformowało inwestorów w prospekcie emisyjnym. Spółka dodała też, że taka działalność już teraz jest bezprawna w co najmniej siedmiu amerykańskich stanach.
- PartyGaming ma świetny model działalności, ale ma też problem z legalnością - mówi Jonathan Arthur, zarządzający z DWS Investment w Londynie. - Jeśli inwestor lubi ryzyko, może lokować pieniądze w akcje spółki - dodaje.
Takich osób musi być wiele, bo jak podał w piątek Bloomberg, zapisy na akcje PartyGaming przekroczyły ilość oferowanych papierów. Inwestorzy widać liczą, że powtórzy się historia spółki Sportingbet, która - choć oferowane przez nią w internecie zakłady sportowe są w Stanach nielegalne - jeszcze ani razu nie została przez władze regulacyjne pozwana do sądu. Sportingbet uzyskuje za oceanem ok. 60% przychodów.
Akcje Sportingbet (na giełdzie od 6 lat) zdrożały w tym roku o 62% i firma ma w tej chwili kapitalizację 1,1 mld USD. Wartość PartyGaming może być cztery razy większa.