W programach wyborczych i Prawa i Sprawiedliwości, i Platformy Obywatelskiej dużo mówi się o zmianach podatkowych. PiS chce pozostawić progresywny system w podatku dochodowym od osób fizycznych - ale zamiast obecnych 3 stawek (19, 30 i 40%), byłoby 2 (18 i 28%). Planuje też pozostawienie trzech stawek w podatku VAT - czyli 0%, 7%, ale stawka najwyższa zostałaby obniżona z 22 do 18%. Zniknęłaby za to stawka 3%. CIT pozostałby bez zmian (19%), choć z ulgami inwestycyjnymi.
Z kolei PO chciałoby jednolitej stawki - 15% - we wszystkich podatkach. Czyli 15% płaciłoby się i w PIT, i w CIT, i tyle też wynosiłaby jedna stawka w VAT (nie byłoby stawek preferencyjnych).
Okazuje się jednak, że istnieje możliwość zmiany tych planów. Dlaczego? Ponieważ partie polityczne nie mają wszystkich danych.
- Dla podatków dochodowych resort finansów ma pełną bazę informacji - ile podmiotów płaci według poszczególnych stawek, ile firm płaci CIT itd. - powiedział Zbigniew Chlebowski, wiceprzewodniczący PO. - Ale takiej bazy danych nie ma na temat VAT. Nie wiadomo, ile pieniędzy wpływa do budżetu dzięki stawce 3%, a ile - dzięki 7% - dodał.
PO jednak zapowiada, że nie odstąpi od idei wprowadzenia jednolitej, 15-proc. stawki.