Dwie sesje wystarczyły, by S&P500 w całości zniósł wzrost, który trwał od początku czerwca. Gwałtowna przecena w istotnym stopniu pogorszyła krótkoterminowy obraz rynku. Warto zauważyć, że spadek rozpoczął się po krótkiej konsolidacji w średnioterminowej strefie oporu, która rozciąga się od około 1215 do 1225 pkt. Potwierdziło się więc znaczenie tej bariery. Inwestorzy powinni się teraz wstrzymać z kupnem akcji. Takie działanie będzie zasadne, do czasu gdy notowania indeksu wybiją się ponad 1225 pkt. W ostatnim czasie szanse na pokonanie tego oporu wyraźnie jednak zmalały.
Coraz poważniej natomiast należy myśleć o odchudzaniu portfeli. Niewiele brakuje do pierwszych sygnałów sprzedaży. Za taki będzie można uznać już spadek poniżej 1186 pkt. Tutaj wsparcie wyznacza linia trendu wzrostowego, który trwa od połowy kwietnia oraz minima sesji z 20 i 25 maja. Przełamanie tego poziomu będzie oznaczało zmianę krótkoterminowego trendu na spadkowy. Zważywszy na fakt, iż w średnim terminie panuje trend boczny, to ewentualna przecena powinna sięgnąć jego dolnego ograniczenia, czyli 1136 pkt.
Niekorzystnie dla posiadaczy akcji wygląda sytuacja na wykresie indeksu Nasdaq Composite. Tutaj od początku czerwca tworzyła się formacja podwójnego szczytu, która zwiększyła tylko znaczenie oporu znajdującego się w okolicy 2105 pkt. W ostatni piątek, w trakcie drugiej z rzędu silnej przeceny indeksu doszło do przełamania linii szyi tego układu. Jego wysokość to 40 pkt, co oznacza, że w niedługim czasie Nasdaq powinien dotrzeć do wsparcia znajdującego się na wysokości 2020 pkt (dołek z drugiej połowy lutego i szczyt z pierwszej połowy kwietnia). To w połączeniu ze zmianą krótkoterminowego trendu na spadkowy zniechęca do kupna akcji. Gdyby przełamane zostało wsparcie na 2020 pkt, to przecena może sięgnąć dołka z kwietnia (1950 pkt). Zanegowaniem sygnału sprzedaży będzie powrót, w cenach zamknięcia, ponad 2060 pkt. O nabywaniu akcji będzie można myśleć jednak dopiero po wybiciu się indeksu ponad 2105 pkt.