Spadająca inflacja oraz perspektywa jej dalszego obniżania pozwoliła Radzie Polityki Pieniężnej (RPP) podjąć decyzję o 50-punktowej redukcji stóp procentowych, by przyspieszyć kulejące tempo wzrostu inwestycji i osłabić negatywny wpływ mocnego złotego na gospodarkę.
"Podejmując naszą ostatnią decyzję chcieliśmy poinformować wszystkich, że wszelkie prawdopodobieństwa i ryzyka wskazują, że w najbliższych kilku kwartałach inflacja będzie wręcz poniżej celu na poziomie 2,5 procent, wiec mogliśmy poluzować politykę pieniężną bez ryzyka nawrotu inflacji" - powiedziała w wywiadzie dla Agencji Reutera członek RPP. Wasilewska-Trenkner zastrzegła jednak, że Rada, która zaskakując analityków obniżyła główną stopę o 50 punktów bazowych do 5,5 procent nie może nie dostrzegać zagrożeń płynących z innych niż inflacyjne źródeł. Mogą one bowiem przeszkodzić długo oczekiwanemu przyspieszeniu tempa inwestycji, które mają stać się kołem zamachowym gospodarki. "W dużej mierze zagrożenia mają charakter bardziej zewnętrzny niż wewnętrzny. Obniżane są prognozy wzrostu w strefie euro, wysokie są ceny ropy" - powiedziała.
"Naszym przedsiębiorstwom przyjdzie działać w trudnych warunkach. Stąd decyzja RPP, aby ułatwiać życie przedsiębiorcom, ułatwić dostęp do kredytów. Mamy nadzieję, że nasza decyzja pomoże inwestycjom. O to nam chodziło" - stwierdziła. W pierwszym kwartale tego roku tempo wzrostu inwestycji wyniosło 1,0 procent. Niska ich dynamika zepchnęła tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) za pierwsze trzy miesiące 2005 roku do poziomu 2,1 procent, najniższego od dwóch lat. Analitycy sądzą, że w drugim kwartale wzrost gospodarczy przyspieszy do 3 procent. "Największym czynnikiem niepewności dla Rady są inwestycje, których na podstawie jednych informacji nie ma, a na podstawie innych są. Nie wiemy, które informacje odpowiadają rzeczywistemu stanowi. Inwestycje decydują o przyszłym poziomie wzrostu gospodarczego, o tworzeniu miejsc pracy" - powiedziała Wasilewska-Trenkner.
Wzrost gospodarczy Polski jest nadal napędzany przez eksport. A wzrostu inwestycji nie widać. Zdaniem członek Rady, zagrożenie dla eksportu stanowi nie tylko ewentualność dalszego wzmocnienia się złotego, ale także słabe perspektywy wzrostu gospodarek strefy euro. A to może spowodować spadek popytu na polskie produkty. "Kurs ma obecnie tendencje do umacniania się. Sprzyja to niskiej inflacji, ale jest niekorzystne dla wzrostu. Szczególnie dlatego, że mamy niekorzystną sytuację w postaci
umacniania się złotego do euro, a osłabiania do dolara. Dla naszych eksporterów korzystne byłoby pewne osłabienie złotego względem euro" - powiedziała Wasilewska-Trenkner. "Obecna sytuacja może powodować zaburzenia. Eksport jest pod coraz większą presją, gdyż większość transakcji rozliczana jest w euro, a z drugiej strony import surowców, ropy, jest coraz droższe, bo te dobra kupowane są w większości za dolary" - dodała. Złoty był na przestrzeni ostatniego roku jedną z najbardziej umacniających się walut. W 2004 roku zyskał wobec euro 13 procent. Jednak w ostatnich miesiącach podlega znacznym