Reklama

Silny i podatny na wahania złoty szkodzi wzrostowi gospodarczemu - RPP

WARSZAWA (Reuters) - RPP obniżyła stopy, gdyż perspektywy inflacyjne są na tyle korzystne, że mogła zabrać się za próbę pobudzenia wzrostu gospodarki, uważa członek Rady Halina Wasilewska-Trenkner. Ale mocny i podatny na wahania złoty może zaszkodzić PKB i odsunąć w czasie wejście do ERM-2. Termin 2006 jest mało prawdopodobny, powiedziała.

Publikacja: 04.07.2005 14:57

Spadająca inflacja oraz perspektywa jej dalszego obniżania pozwoliła Radzie Polityki Pieniężnej (RPP) podjąć decyzję o 50-punktowej redukcji stóp procentowych, by przyspieszyć kulejące tempo wzrostu inwestycji i osłabić negatywny wpływ mocnego złotego na gospodarkę.

"Podejmując naszą ostatnią decyzję chcieliśmy poinformować wszystkich, że wszelkie prawdopodobieństwa i ryzyka wskazują, że w najbliższych kilku kwartałach inflacja będzie wręcz poniżej celu na poziomie 2,5 procent, wiec mogliśmy poluzować politykę pieniężną bez ryzyka nawrotu inflacji" - powiedziała w wywiadzie dla Agencji Reutera członek RPP. Wasilewska-Trenkner zastrzegła jednak, że Rada, która zaskakując analityków obniżyła główną stopę o 50 punktów bazowych do 5,5 procent nie może nie dostrzegać zagrożeń płynących z innych niż inflacyjne źródeł. Mogą one bowiem przeszkodzić długo oczekiwanemu przyspieszeniu tempa inwestycji, które mają stać się kołem zamachowym gospodarki. "W dużej mierze zagrożenia mają charakter bardziej zewnętrzny niż wewnętrzny. Obniżane są prognozy wzrostu w strefie euro, wysokie są ceny ropy" - powiedziała.

"Naszym przedsiębiorstwom przyjdzie działać w trudnych warunkach. Stąd decyzja RPP, aby ułatwiać życie przedsiębiorcom, ułatwić dostęp do kredytów. Mamy nadzieję, że nasza decyzja pomoże inwestycjom. O to nam chodziło" - stwierdziła. W pierwszym kwartale tego roku tempo wzrostu inwestycji wyniosło 1,0 procent. Niska ich dynamika zepchnęła tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) za pierwsze trzy miesiące 2005 roku do poziomu 2,1 procent, najniższego od dwóch lat. Analitycy sądzą, że w drugim kwartale wzrost gospodarczy przyspieszy do 3 procent. "Największym czynnikiem niepewności dla Rady są inwestycje, których na podstawie jednych informacji nie ma, a na podstawie innych są. Nie wiemy, które informacje odpowiadają rzeczywistemu stanowi. Inwestycje decydują o przyszłym poziomie wzrostu gospodarczego, o tworzeniu miejsc pracy" - powiedziała Wasilewska-Trenkner.

Wzrost gospodarczy Polski jest nadal napędzany przez eksport. A wzrostu inwestycji nie widać. Zdaniem członek Rady, zagrożenie dla eksportu stanowi nie tylko ewentualność dalszego wzmocnienia się złotego, ale także słabe perspektywy wzrostu gospodarek strefy euro. A to może spowodować spadek popytu na polskie produkty. "Kurs ma obecnie tendencje do umacniania się. Sprzyja to niskiej inflacji, ale jest niekorzystne dla wzrostu. Szczególnie dlatego, że mamy niekorzystną sytuację w postaci

umacniania się złotego do euro, a osłabiania do dolara. Dla naszych eksporterów korzystne byłoby pewne osłabienie złotego względem euro" - powiedziała Wasilewska-Trenkner. "Obecna sytuacja może powodować zaburzenia. Eksport jest pod coraz większą presją, gdyż większość transakcji rozliczana jest w euro, a z drugiej strony import surowców, ropy, jest coraz droższe, bo te dobra kupowane są w większości za dolary" - dodała. Złoty był na przestrzeni ostatniego roku jedną z najbardziej umacniających się walut. W 2004 roku zyskał wobec euro 13 procent. Jednak w ostatnich miesiącach podlega znacznym

Reklama
Reklama

wahaniom, których zakres wyznaczają widełki 3,9-4,3 za euro. Obecnie euro kosztuje 4,02 złotego.

"Skutki obecnie obserwowanych tendencji zmian kursu dla wzrostu gospodarczego nie są korzystne. Dodatkowo, kurs ma to do siebie, że jest kapryśny, więc Rada ma problem z jego analizą" - powiedziała Wasilewska-Trenkner.

Zdaniem członek Rady, optymistycznie prognozując tempo wzrostu gospodarczego może wynieść w tym roku powyżej 3,5 procent. "Wzrost gospodarczy w drugim kwartale wyniósł 2,5-3,0 procent, przyspieszenie było niewielkie, również z powodu bazy zeszłego roku. Jestem w miarę optymistyczna, gdyż sadzę, że w całym roku, choć wzrost 4 procent prawdopodobnie nie przekroczy, będzie on powyżej 3,5 procent" - powiedziała.

Jej zdaniem, do końca 2007 roku inflacja pozostanie na poziomie 1,5-2,5 procent, co może otwierać drogę do dalszych redukcji stóp procentowych, jednak zależeć to będzie od sytuacji makroekonomicznej.

"Kolejne ruchy Rady będą zależały od informacji napływających z GUS, będą korektami. Nie będziemy szli tempem ryzykownym, ale będziemy wykorzystywać paletę swoich instrumentów" - powiedziała Wasilewska-Trenkner.

"Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w której inflacja jest bardzo niska, przekształca się wręcz w deflację, a jednocześnie wzrost gospodarczy jest niewielki" - dodała.

Reklama
Reklama

Przedstawicielka Rady powtórzyła stanowisko RPP, iż Polska powinna przyjąć euro tak szybko, jak to tylko będzie możliwe. "Wejście do euro to same korzyści. Przyjęcie euro sprzyja wzrostowi konkurencyjności, rynek staje się bardziej czytelny. Powinniśmy się znaleźć w strefie euro tak szybko jak się tylko da" - powiedziała Halina Wasilewska-Trenkner.

Dodała, że jej zdaniem wejście do systemu ERM-2 w kwietniu 2006 roku, jak to ostatnio powiedział wiceprezes Narodowego Banku Polskiego (NBP), jest mało realne. Powinno to nastąpić w momencie, gdy Polska będzie do tego dobrze przygotowana. "Wejście do ERM-2 w kwietniu 2006 roku byłoby korzystne, ale jest wskazane tylko wtedy, kiedy osiągniemy stabilny stan, szczególnie w zakresie polityki fiskalnej. Będziemy mieli przynajmniej określoną precyzyjnie ścieżkę ograniczania deficytu budżetowego i pewność, że dług publiczny nie będzie wzrastał w relacji do PKB" - dodała. "Trzeba wtedy mieć stabilnego złotego wobec euro. Byłoby bardzo źle, gdybyśmy wchodzili do ERM-2 z tak wahliwym kursem, jak ostatnio. Ale tutaj na pewno zaczynamy się powoli przygotowywać. Niezmiernie trudne i ryzykowne wydaje się teraz wejście do ERM-2 w

kwietniu 2006 roku. Wciąż mało prawdopodobnym terminem jest też koniec 2006 roku." Zdaniem Wasilewskiej-Trenkner inwestorzy, szczególnie zagraniczni będą uważnie obserwować przygotowania Polski do wejścia do strefy euro, zwłaszcza w ciągu najbliższych miesięcy, kiedy partie przedstawią swe wyborcze programy.

"Z doświadczenia poprzednich okresów wyborczych wynika też obawa, że będzie gra na zwłokę. Potrafi ona trwać około 6 miesięcy, kiedy to inwestorzy zagraniczni powstrzymują się z decyzjami. Wolą poczekać, zobaczyć i ocenić, jaka będzie polityka nowego rządu. Inwestorzy wolą sytuacje przewidywalne" - powiedziała przedstawicielka RPP. "W przypadku programu oddalającego perspektywę przyjęcia euro, bardziej prawdopodobny będzie spadek zaufania na rynkach. Sytuacja byłaby więc niekorzystna. Jeżeli program będzie sprzyjał wejściu do euro, reakcja rynków powinna być pozytywna" - dodała Halina Wasilewska-Trenker.

Karolina Słowikowska i Paweł Florkiewicz

((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama