Takiej passy warszawski rynek nie miał już dawno. Trwa dziewiąty wzrostowy tydzień. To oznaka dużej siły rynku. Jednocześnie jest to ostrzeżenie, gdyż dobra passa nie może trwać wiecznie. Dwumiesięczna fala wzrostowa ma już teraz taką samą wielkość, jak ta ze stycznia i lutego. Z tym że tamten ruch wieńczył wielomiesięczną wspinaczkę cen. A czy obecny ma szanse zapoczątkować trwałą zwyżkę?
Analiza techniczna nie daje tu jednoznacznej odpowiedzi. Wejście tygodniowego Stochastica w strefę wykupienia przestrzega przed wyczerpywaniem się potencjału wzrostowego. Na tygodniowym MACD znów widzimy negatywną dywergencję przestrzegającą przed nagłym zwrotem notowań. Natomiast analiza zniesień prowadzi do optymistycznych wniosków. Trwający do połowy maja spadek zniósł około połowy ruchu z okresu maj 2004 - luty 2005 r. Na tym samym zniesieniu fali z okresu listopad 2003 - kwiecień 2004 r. zatrzymała się przecena z wiosny ubiegłego roku.
Martwi to, że nowego szczytu wraz z WIG20 nie ustanowił WIG-Banki. Sytuacja tego indeksu jest jednak nieco inna, gdyż tegoroczne maksimum pokonał on już ponad miesiąc temu. Od tego czasu obserwujemy konsolidację. Od tego, czy okaże się ona oznaką słabości kupujących, czy też przystankiem przed dalszą zwyżką, w dużym stopniu zależeć będzie to, czy obecny od dwóch miesięcy wzrost na giełdzie będzie trwał tak długo, jak poprzednie fale hossy. Wskaźniki przemawiają przeciwko kontynuacji dobrej koniunktury w sektorze bankowym. Dopóki jednak WIG-Banki nie znajdzie się poniżej 37 492 pkt, będą to jedynie sygnały ostrzegawcze.
Do pewnej wstrzemięźliwości przy kreśleniu optymistycznych scenariuszy zachęca też wykres świecowy. Wczorajsze zamkniecie wypadło prawie dokładnie na oporze związanym z górnym ograniczeniem długiej czarnej świecy z 28 lutego. Wobec tego znaczenia nabierają dzisiejsze notowania. Zapewne w ich czasie dojdzie do próby sforsowania i tej bariery. To otwierałoby drogę do historycznego rekordu.