Trzy poprzednie "rynki byka" na GPW z lat 1992-1094, 1995-1998 oraz 1998-2000 trwały odpowiednio 21, 36 i 17 miesięcy. Tym razem hossa - formalnie rozpoczęta w minimum WIG z października 2001 r.- trwa już 45 miesięcy. W ujęciu realnym - to znaczy uwzględniając zmiany CPI - WIG znalazł się obecnie prawie 10% powyżej poprzedniego cyklicznego szczytu z 2000 roku oraz mniej więcej 2% powyżej szczytu hossy (po uwzględnieniu inflacji) z lutego '97. Jeśli giełda jest "barometrem gospodarki", to nowe rekordy WIG mogłyby świadczyć o jej względnie dobrej kondycji.

Kontrastuje to nieco z kolejną nagłą a niespodziewaną zmianą nastawienia RPP sprzed miesiąca. Rada obecnie wydaje się wręcz istną "krainą łagodności". Można takie podejście zrozumieć, przyjmując, że - zgodnie z historycznymi prawidłowościami - opóźnione efekty umocnienia złotego i wzrostu rynkowych stóp procentowych z 2004 roku będą działać hamująco na tempo wzrostu gospodarczego i dynamikę wskaźników inflacji przynajmniej do końca III kw. Można jednak zauważyć, że podczas dwóch poprzednich cykli, gdy WIG był realnie mniej więcej na tym samym poziomie jak obecnie polski bank centralny albo przygotowywał się do rozpoczęcia serii podwyżek stóp (NBP 1997), albo już zaostrzał politykę pieniężną od jakiegoś czasu (RPP 2000). Oczywiście, znacznie więcej informacji na temat wzrostu gospodarczego niesie nie bezwzględny poziom cen akcji (czy to w ujęciu nominalnym, czy realnym) lecz roczna dynamika poszczególnych indeksów. Ta zaś była w czerwcu spójna z rocznym tempem wzrostu produkcji w okolicach 4%. Nawiasem mówiąc wskazania od 3 do 5% dawały również wszystkie inne znane mi metody szacowania bieżącej dynamiki produkcji. Wyjątkiem był PMI, którego czerwcowa wartość (50,2) jest spójna z dynamiką produkcji wynoszącą aż 7,8%.

Bliska doskonałości w minionej dekadzie korelacja WIG z takimi indeksami, jak MSCI Emerging Markets (w lokalnych walutach), MSCI World Small Cap czy Russell 2000 sugeruje, że dalsze losy hossy na GPW zostaną rozstrzygnięte poza granicami naszego kraju.