Od początku br. RPP obniżyła stopy o 175 punktów bazowych. Jednocześnie pozostawiła wczoraj łagodne nastawienie w polityce pieniężnej. Oznacza to, że bardziej prawdopodobne są w tej chwili obniżki niż podwyżki stóp procentowych.
Wczorajsza decyzja rady była zgodna z oczekiwaniami większości analityków. Jeszcze przed dwoma tygodniami część ekonomistów spodziewała się, że lipcowa obniżka może wynieść 50 punktów bazowych. Zmienili zdanie po lepszych, niż się spodziewali, danych na temat produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w czerwcu.
Na wyższą od oczekiwań dynamikę produkcji i sprzedaży zwróciła uwagę również RPP. W uzasadnieniu decyzji wskazała również na sygnały ożywienia inwestycyjnego. Prezes Leszek Balcerowicz stwierdził na konferencji po posiedzeniu rady, że są sygnały, iż w inwestycjach jest lepiej, niż można by myśleć tylko na podstawie danych GUS dotyczących PKB w I kwartale.
Waga tych czynników nie była jednak w stanie przeważyć spadku inflacji. W czerwcu ceny były zaledwie o 1,4% wyższe niż rok wcześniej. Tymczasem cel RPP to 2,5%. Nawet jeśli uwzględnić dopuszczalne 1-proc. odchylenie wskaźnika wzrostu cen, to i tak jest on poniżej poziomu optymalnego dla rady. W dodatku - jak stwierdzono w komunikacie po spotkaniu - "prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji poniżej celu w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej jest nadal wyższe niż jej ukształtowanie się powyżej tego celu".
Co dalej? Zdaniem Piotra Bielskiego, ekonomisty BZ WBK, za miesiąc możemy się spodziewać kolejnej niewielkiej redukcji stóp. - Podobnie jak w lipcu, rada będzie mogła ją uzasadnić dobrymi perspektywami inflacyjnymi. Dalsze decyzje będą zależały od wyników wrześniowych wyborów - ocenił.