Piątkowy spadek indeksu DAX był pierwszym od 13 sesji. Zabrał jednak bardzo mało z zapoczątkowanej po zamachach w Londynie fali wzrostowej. Ta zwiększyła bowiem wartość indeksu prawie o 8%. W krótkim terminie trudno liczyć na poprawienie tego wyniku. Niemiecki rynek jest już mocno wykupiony, co w połączeniu z faktem, że zrealizowany został zasięg zwyżki wynikający z wysokości fali wzrostowej poprzedzającej konsolidację z lipca, będzie studziło zapał kupujących.
Nie są to jednak argumenty, które powinny zachęcać do sprzedaży akcji. W średnim terminie obowiązuje trend wzrostowy i nie widać sygnałów, które mogłyby sygnalizować jego zmierzch. Po krótkoterminowej realizacji zysków DAX powinien więc ponownie skierować się w górę i w kolejnych miesiącach może osiągnąć 5500 pkt. Najbliższe wsparcie znajduje się na wysokości 4785 pkt. Tworzy je luka hossy z 21 lipca. Najważniejszą barierę podażową stanowi jednak linia zwyżki, która razem z lokalnymi szczytami z lipca tworzy wsparcie w przedziale 4630-4650 pkt. Spadek poniżej tego obszaru będzie bardzo niekorzystnym sygnałem. Wtedy przecena powinna się przedłużyć do przynajmniej 4400 pkt, a posiadanie akcji straci sens.
Od początku 2004 roku średnia przemysłowa Dow Jones porusza się w trendzie bocznym, który od góry wyznacza szczyt z marca tego roku - 10 940 pkt. Wsparcie stanowi dołek z października 9758 pkt. Do czasu opuszczenia tego przedziału inwestycje dokonywane w oparciu o analizę techniczną powinny mieć krótkoterminowy charakter. W tej perspektywie na wykresie da się wyznaczyć trend wzrostowy. Jego linia przebiega obecnie w okolicy 10 350 pkt. Górne ograniczenie znajduje się natomiast na wysokości 10 750 pkt. Aktualne poziomy indeksu nie wydają się więc najlepszymi do kupna akcji. Nawet jeżeli Dow Jones zdoła pokonać opór na 10 750 pkt, to niecałe 200 pkt wyżej będzie czekała na niego znacznie poważniejsza bariera podażowa. Na razie nie widać sygnałów, które mogłyby sprzyjać kupującym podczas próby jej pokonania.