Dane za II kwartał katowicki producent rur opublikuje w czwartek. Jednak już kilka tygodni temu prezes Jan Waszczak w rozmowie z nami zapowiadał, że będą dobre, lepsze niż w okresie styczeń - marzec. I że dalszego przyspieszenia spodziewa się w, tradycyjnie najlepszym dla przedsiębiorstwa, III kwartale. - Ten scenariusz bardzo dobrze się sprawdza. Nie podam szczegółów. Zostaną ujawnione 4 sierpnia. Mogę tylko zapewnić, że wyniki za II kwartał są znacznie lepsze niż za I kwartał. Jeśli chodzi o budżet i prognozy - ich realizacja postępuje zgodnie z założeniami - twierdzi prezes.
W I kwartale przychody firmy wyniosły 76,7 mln zł, a zysk netto 2,46 mln zł (dane skonsolidowane). Prognoza dla grupy na cały rok mówi o 285 mln zł sprzedaży i 16,5 mln zł zarobku. To ma być drugi z rzędu, bardzo dobry rok, po wieloletniej serii strat. Spółka spore nadzieje pokłada w sprzedaży na rynkach, na których wcześniej nie była obecna. - To, co mówiłem na ten temat jakiś czas temu , również się potwierdza. Konsekwentnie realizujemy plany - twierdzi. Informuje, że spółka wygrała przetarg na Litwie, gdzie wcześniej nie sprzedawała rur. - Teraz trwa jego weryfikacja. Wkrótce powinny być znane ostateczne rozstrzygnięcia - tłumaczy J. Waszczak. Twierdzi, że chodzi o "dość istotny" kontrakt - zarówno ze względu na wartość, jak i fakt, że dotyczy dostaw na nowy rynek. - Z kolei jeszcze w III kwartale rozpoczniemy próbne, niewielkie dostawy na rynek amerykański - zapewnia.
Spółka przed laty sprzedawała w Stanach Zjednoczonych kilka tysięcy ton rur rocznie (zgodnie z założeniami na ten rok Ferrum powinno wyprodukować w sumie 83 tys. ton rur), w ostatnich latach - wcale. - Chcemy tam wrócić i sprzedawać tyle, ile dawniej - deklaruje. Firma liczy na uzyskanie zleceń o wartości kilku milionów złotych.
Zapowiedzi prezesa sprzed kilku tygodni korzystnie wpłynęły na notowania. Kurs przed miesiącem sięgnął 9,7 zł i po raz pierwszy od kwietniowej oferty przewyższył cenę sprzedawanych wówczas akcji (9,5 zł). Ale na tym zwyżka się zakończyła. Dopiero w miniony piątek notowania powróciły do poziomu ceny emisyjnej. Wczoraj utrzymały się na tej wysokości, przy wzmożonych obrotach.