- Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników za II kw., tym bardziej że równocześnie udało nam się z dużym sukcesem zadebiutować na GPW - powiedział Tomasz Moroz, wiceprezes Travelplanet.pl. Spółka, sprzedająca usługi turystyczne przez internet, call-center, a od niedawna przez stacjonarne punkty obsługi klienta, pojawiła się na parkiecie 12 lipca. Inwestorzy, którzy kupili papiery w ofercie pierwotnej, zarobili 24,4%.
Boom trwa
Przychody Travelplanet.pl za okres kwiecień-czerwiec były prawie dwa razy większe niż w I kw. Narastająco wynoszą już prawie 6,6 mln zł. W I pół. 2004 r. było to 1,47 mln zł. - Bardzo dobrze idzie sprzedaż biletów lotniczych, ale także wycieczek zagranicznych mimo ostatnich zamachów bombowych - tłumaczył wiceprezes. Doskonale rozwija się także dystrybucja przez stacjonarne POK-i. W czerwcu spółka otworzyła pierwszy obiekt w Warszawie i kilka dni później w Katowicach. - Już po miesiącu punkty zarabiają na siebie. Nasze założenia w tym temacie były dużo ostrożniejsze - pochwalił się T. Moroz.
Najlepszy okres
Wakacyjne miesiące to dla firm działających w branży turystycznej okres żniw. - Dysponujemy już pierwszymi wynikami za lipiec i mogę ujawnić, że są bardzo dobre - wskazał wiceprezes. Jego zdaniem, Travelplanet bardzo skorzystał na upublicznieniu. - Zdecydowanie wzrosła nasza wiarygodność wśród klientów i kontrahentów. To ułatwia nam prowadzenie biznesu - mówił. Spółce m.in. znacznie łatwiej jest sprzedawać usługi dla korporacji (wyjazdy motywacyjne itp.) czy kupony promocyjne wręczane przez firmy kontrahentom. Spółka przymierza się do otwarcia kolejnego POK-u, który będzie działał w Bydgoszczy. Do końca roku uruchomi dwa kolejne w Krakowie i Warszawie.