Reklama

Co nagle to po diable

Publikacja: 09.08.2005 08:08

Kandydatka ma dokładnie taki profil, o jakim marzy mój klient. Opisywała pracę swoich marzeń, która okazuje się perfekcyjnie komponować z ofertą mojego klienta. Pasują do siebie. Mają ten sam dynamizm. Zaś mój klient jest doświadczonym menedżerem po pięćdziesiątce, a ona po trzydziestce zachowała wszystkie cechy młodości, śmiałości i przebojowości. Oni są stworzeni dla siebie.

Dzwonię do klienta przed ich spotkaniem. Podnieconym głosem dobieram ostrożnie słowa, aby przedstawić profil i oczekiwania kandydatki.

Klient spotkał się z kandydatką, a ja, nie chcąc wywierać presji, dzwonię do niej dopiero po dwóch dniach:

- Jak poszło spotkanie?

- Bardzo dobrze. Spotkaliśmy się już dwa razy i jeszcze jutro jesteśmy umówieni.

Reklama
Reklama

- Już?

- On się spieszy. Ja nie mówię nie. Chociaż rzeczywiście szybko idzie.

- Jest pani zainteresowana?

- Jak najbardziej.

Czuję, że kandydatka jest zachwycona, ale ukrywa entuzjazm, woli dmuchać na zimne. Wyobrażam ją sobie z rumieńcami na twarzy. Z niedowierzaniem, że strzał z mojej strony może być tak trafiony.

Dzwonię do klienta:

Reklama
Reklama

- Jak idzie z panią X?

- Robimy postępy. Rozmawiam z nią otwarcie. Dużo już jej opowiedziałem o firmie. Musi podjąć decyzję w pełni przemyślaną. Ona rozumie, że to jest praca na długo. Nie chce zrobić pomyłki, nie chce rozczarowań.

- Rozmawialiście o pieniądzach?

- Tak, wstępnie. Ona się ceni, ale mi się wydaje, że się dogadamy.

- Skąd taka pewność?

- Ona chce mnie, ja chcę jej. Dogadamy się.

Reklama
Reklama

Zamiast czuć się zadowolonym, że tak łatwo mi poszło przedstawienie kandydatki, zaczynam się zastanawiać, czy to wszystko nie jest zbyt piękne. Zapewne coś mi umknęło. Jednak nie chcę narzekać dopóki nie ma problemu. Trzeba ufać ludziom.

Po tygodniu dzwonię do klienta. Słyszę:

- Wszystko jest dogadane. Umowa o pracę jest gotowa do podpisu.

- Kiedy ona ją podpisze?

- Obiecała, że dzisiaj wieczorem. Przyjedzie do nas, do biura i podpisze.

Reklama
Reklama

Znów dzwonię do kandydatki i pytam triumfalnym głosem:

- Czy można gratulować?

- W zasadzie tak. Jest jednak pewna sprawa.

- Czyli?

- Okres wypowiedzenia. Mam teraz dwanaście miesięcy. Nie widzę powodu, dla którego miałabym zgodzić się na krótszy.

Reklama
Reklama

- Czy mój klient jest świadomy tego problemu?

- Mówiłam o tym od początku, ale umowa tego nie uwzględnia. Szczerze mówiąc nie myślałam, że będą z tym problemy.

A jednak problem był podstawowy. Ta praca wiązała się z pewnym ryzykiem. A kiedy zaczynali o tym rozmawiać, idylla zaczynała się psuć. Ona czuła się lekceważona. On podejrzewał, że ona ma inną ofertę. W końcu nie dogadali się. Na szczęście był drugi kandydat. Jednak kilka miesięcy później z różnych źródeł dowiedziałem się, że on i ona żałują, że nie mogli się dogadać. n

Wszystkie zdarzenia opisane w felietonie są fikcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama