Reklama

ING: Wybory bardziej wpłyną na rynek obligacji, złoty powinien być stabilny - opinia

Warszawa, 09.08.2005 (ISB) - Wrześniowe wybory parlamentarne będą miały większe znaczenie dla rynku obligacji niż złotego, który powinien pozostać stabilny i poruszać się w przedziale 4,00-4,20 do euro, natomiast po wyborach bardziej prawdopodobna jest jego aprecjacja, uważają ekonomiści ING Banku Śląskiego.

Publikacja: 09.08.2005 15:02

"Im bliżej wyborów, tym bardziej widać, że czarne scenariusze mówiące o osłabieniu się złotego w związku z wyborami są coraz mniej prawdopodobne. Oczywiście, nadal możliwy jest niekorzystny scenariusz polityczny i wtedy osłabienie złotego po wyborach byłoby bardzo gwałtowne" - powiedział we wtorek Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK.

"Aktualnie obserwujemy umacnianie złotego - polską walutę kupują fundusze hedgingowe, które chcą skorzystać na jego umocnieniu po wyborach, co, jak pokazuje historia, jest normalnym efektem" - dodał Szczurek.

Ekonomista ING BSK jest zdania, że także fundamenty polskiej gospodarki sprzyjają wzrostowi wartości złotego, złotego szczególności niewielki deficyt na rachunku obrotów bieżących, silny eksport, a wkrótce także przyspieszająca gospodarka.

"Wsparcie na poziomie 4,00 zł do euro wydaje się trudne do przebicia przed wyborami, oczekujemy dalszego utrzymywania się złotego w przedziale 4,00-4,20" - powiedział także Szczurek.

Sytuacja polityczna będzie miała większy wpływ na dochodowość długoterminowych papierów wartościowych.

Reklama
Reklama

"Obraz procesu konwergencji w Polsce po wyborach nie jest specjalnie optymistyczny, szczególnie dla długiego końca krzywej" - powiedział Szczurek.

Wyjaśnił on, że jeżeli dojdzie do konwergencji długiego końca krzywej dochodowości, to będzie to wynikiem obniżek stóp procentowych w Polsce, lub też podwyżek stóp procentowych w strefie euro, a nie spadku stóp po wejściu do strefy euro.

"To nakazuje preferować krótki koniec krzywej" - stwierdził Szczurek.

Ekonomiści ING BSK przedstawili scenariusze powyborcze z silnym naciskiem na to, co będzie działo się z wejściem Polski do strefy euro.

Pierwszy z nich (którego prawdopodobieństwo wystąpienia autorzy oceniają na 5%) zakłada błyskawiczne spełnienie kryteriów z Maastricht, oraz wejście do ERM-2 na początku przyszłego roku. Kolejny zakłada realizację aktualnego programu konwergencji i wejście do strefy do euro w 2009 roku.

W scenariuszu trzecim, o najwyższym stopniu prawdopodobieństwa (55%) priorytetem rządzących będą zmiany podatkowe, a nie zacieśnianie polityki fiskalnej i szybkie wejście do euro.

Reklama
Reklama

"To spowodowałoby, że krzywa dochodowości byłaby bardziej stroma" - powiedział Szczurek.

Także przestrzeń do obniżek stóp procentowych w 2006 roku byłaby mniejsza, a - co za tym idzie - ograniczone cięcia stóp oznaczałyby ograniczenie możliwości obniżenia długiego końca krzywej.

"Opóźnienie wejście do strefy euro nie jest negatywne samo w sobie dla złotego, bowiem w szybko rosnących gospodarkach może nastąpić realna aprecjacja, ze względu na wzrost produkcji w sektorze dóbr eksportowych" - pozwiedzał także Szczurek.

Ostatni scenariusz (10-proc. prawdopodobieństwo) to niemożność utworzenia rządu, lub przejęcie władzy przez partie populistyczne.

"Oznaczałoby to spadek wartości złotego i podrożenie euro do poziomu powyżej 4,5 zł, szybki wzrost rentowności do poziomu 6% w przypadku obligacji 10-letnich już w pierwszej połowie roku, oraz podniesienie stóp procentowych" - stwierdził Szczurek. (ISB)

qk/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama