Bruksela przewidziała dla Polski ponad 8,6 mld euro funduszy strukturalnych na lata 2004-2006. Musimy je wydać najpóźniej do 2008 r., zapewniając dodatkowo wkład własny - nieco ponad 3 mld euro. Z danych resortu gospodarki wynika, że do końca czerwca przekazaliśmy odbiorcom pomocy unijnej (m.in. przedsiębiorcom, rolnikom, samorządom, instytucjom społecznym) zaledwie 1,3% przeznaczonej dla Polski sumy (w maju było to 0,84%). To mało, zważywszy na to, że wartość złożonych wniosków przekroczyła o 15% ilość środków możliwych do wykorzystania. - Zainteresowania unijną pomocą jest duże, mamy problem z jej rozdziałem - przyznaje Małgorzata Krzysztoszek, szef ekspertów ekonomicznych Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Według PKPP, przyczyną opóźnień jest skomplikowany system ubiegania się o fundusze z Brukseli. - Starający się o unijne środki mają kłopoty z uzyskaniem jednoznacznych wskazówek i odpowiedzi, jak wypełnić wniosek - mówi Artur Bartoszewicz, ekspert ds. funduszy europejskich w "Lewiatanie". PKPP wskazuje, że wnioskodawcy często nie wiedzą, które wydatki związane z inwestycją są kwalifikowalne (a więc można otrzymać na nie dofinansowanie), a które nie. Co więcej - nawet beneficjent, który otrzyma wsparcie, nie może być pewny swego. Ma bowiem przed sobą kontrolę ex post. - Nie mamy gwarancji, że Urzędy Kontroli Skarbowej, które tym się zajmą, zastosują jednolitą wykładnię. Dlatego i w tym przypadku będziemy się domagać czegoś na kształt wiążącej interpretacji znanej z ustawy o swobodzie gospodarczej - przyznaje M. Krzysztoszek.

"Lewiatan" wskazuje na jeszcze jedno zagrożenie. Jeżeli utrzymamy niskie tempo wypłat, możemy nawet nie zdążyć ze spożytkowaniem otrzymanych z Brukseli zaliczek (w 2004 r. było to ponad 820 mln euro, w marcu tego roku - 505,8 mln euro; odpowiednio około 10 i 6% łącznej puli do wykorzystania w latach 2004-2006). - To już nie jest problem 2008 roku. Te pieniądze trzeba wydać szybciej - już po 18 miesiącach od ich otrzymania. Inaczej bowiem przepadną - przypomina A. Bartoszewicz.

Oczekiwane przyspieszenie procedur też nie oznacza końca kłopotów. Okazuje się bowiem, że zabraknąć może w budżecie środków na obowiązkowe współfinansowanie inwestycji (zwykle 25-33%). - W 2005 r. zarezerwowano na wkład własny około 700 mln zł, w przyszłym okazać się może, że trzeba będzie zapisać znacznie więcej - obawia się A. Bartoszewicz. PKPP sugeruje więc, aby Polska wynegocjowała w Brukseli takie reguły wypłat, aby środki z budżetu wykorzystywane były w ostatniej kolejności, po spożytkowaniu unijnych zaliczek.