Reklama

Bez zagrożeń

Z Henrykiem Chylińskim, prezesem Projprzemu rozmawia Michał Śliwiński

Publikacja: 13.08.2005 08:20

W drugim kwartale spółka miała czterokrotnie większy zysk niż w tym samym okresie w ubiegłym roku. Bardzo mocno wzrosła sprzedaż. Z czego to wynikało?

Przede wszystkim wzrosły przychody w segmencie budowlanym na rynku krajowym. Kiedyś cierpieliśmy na niedostatek takich zamówień. Teraz przeżywamy boom na nasze usługi i produkty.

Czy wyniki drugiego kwartału to rzecz jednorazowa czy powtarzalna?

Zdecydowanie powtarzalna. Portfel zamówień na ten rok jest już prawie wypełniony. Trzeci kwartał będzie bardzo dobry - zresztą tradycyjnie jest to nasz najlepszy okres w roku.

A jaki będzie cały rok? W ubiegłym firma miała 1,22 mln zł zysku i 90 mln zł sprzedaży.

Reklama
Reklama

Już wiem, że na pewno padnie historyczny rekord sprzedaży i zapewne zysku. Zresztą, już po pierwszym półroczu wynik netto jest blisko dwa razy większy niż w całym 2004 r. Z naszej perspektywy odczuwamy ożywienie na rynku budowlanym w Polsce. Z praktyki i teorii wynika, że jak "budowlanka" się rozrusza, trwa to dłuższy czas.

Co z planami na 2006 rok?

Przyszły rok zapowiada się również nieźle. Nasze kontrakty, które podpisywaliśmy ostatnio, przechodzą właśnie na 2006 r. A podpisaliśmy ich kilkakrotnie więcej niż w tych samych okresach w ubiegłych latach. Dodam, że obecnie tylko w zakresie usług budowlanych mamy złożone oferty na ponad 100 mln zł. Cały czas składamy następne. Są duże szanse na pozyskanie części. Do tego nie ma zagrożeń w naszej produkcji konstrukcji stalowych, które na razie stanowią ok. 60% naszej całkowitej sprzedaży.

Spółka ma własne biuro projektowe, produkcję konstrukcji stalowych oraz wykonuje usługi budowlane. Na ile to pomaga w zdobywaniu kontraktów?

Bardzo. Biorąc kontrakt budowlany jako generalny realizator, posiłkujemy się podwykonawcami w niewielkim stopniu. Sami projektujemy i wykonujemy konstrukcje stalowe, sami wykonujemy instalacje wewnętrzne oraz sami budujemy obiekty razem z drogami i infrastrukturą, na przykład parkingami. Oznacza to, że prawie całe przychody i zysk zostają w firmie. Dzięki takiej integracji mamy wyższe marże.

Czy firma nie "dławi" się nowymi zamówienimi? Czy nie myśli Pan o powiększeniu mocy produkcyjnych?

Reklama
Reklama

Na razie uruchomiliśmy trzecią zmianę w naszych trzech zakładach produkcyjnych, unowocześniliśmy też park maszynowy. Na ukończeniu jest nowy plan inwestycjny, który znacząco zwiększy nasze moce produkcyjne. To pozwoli nam rozwijać się w równomiernym tempie.

To znaczy w jakim, biorąc pod uwagę sprzedaż i zyski?

Konkretnych liczb nie mogę podać, ponieważ spółka nie publikowała prognozy. Mogę tylko dodać, że od 2006 r. planujemy wzrost o kilkadziesiąt procent rocznie.

Czyli za ok. 2-3 lata firma może przekroczyć poziom 200 mln zł sprzedaży.

Możliwe.

Spółka uzyskała niedawno wszystkie potrzebne certyfikaty, aby startować w przetargach wojskowych. Co to może oznaczać?

Reklama
Reklama

Nie chciałbym za dużo o tym mówić. Przetargi na obiekty wojskowe są niejawne, uczestnicy są do nich zapraszani, jeżeli należą do firm z odpowiednimi pozwoleniami. To duży rynek, bardzo przyszłościowy. Mamy nadzieję, że wkrótce poznamy wyniki trzech przetargów. Dodam, że w samej tylko Bydgoszczy buduje się centrum szkoleniowe NATO za 300 mln zł.

Czy Projprzem startuje w tym przetargu?

Tak. Jego rozstrzygnięcie planowane jest wkrótce.

Wróćmy jeszcze na chwilę do produkcji konstrukcji stalowych. Nie robiecie ich przecież tylko dla siebie. Ilu macie odbiorców tych konstrukcji? Czy nie ma ryzyka, że ten rynek się po prostu "utnie"?

Nie widzę takich zagrożeń. Odbiorców mamy kilkudziesięciu. Z większością mamy podpisane wieloletnie umowy. Jesteśmy jednym z niewielu zakładów w Polsce, które może produkować niektóre z tych konstrukcji. Nasi partnerzy odbieraliby od nas dużo więcej, stąd nasze plany inwestycyjne.

Reklama
Reklama

Na ile ryzyko walutowe wpłynie w tym roku na wyniki spółki? W końcu to osłabienie euro spowodowało obniżenie zysku w 2004 r.To prawda, w 2004 r. euro spadło z 4,8 do ok. 4 zł. Przy takiej przecenie waluty wszyscy eksporterzy na tym stracili. Dla nas ważne jest, na ile stabilnie zachowuje się waluta, a euro w 2005 r. jest dość stabilne. Dodatkowo, coraz bardziej zwiększamy udział złotego w naszych przychodach, dzięki nowo pozyskanym kontraktom w Polsce. To zmniejsza ryzyko walutowe.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama