Reklama

Zlecenia stop jak polisa

Giełdowi gracze, obok najprostszych zleceń, mają do dyspozycji szereg bardziej zaawansowanych narzędzi, które ułatwiają zarządzanie pozycjami. Wśród nich znajdują się zlecenia z limitem aktywacji. Stanowią swego rodzaju polisę ubezpieczeniową przed poważnymi stratami. Na GPW dostępne są od blisko 5 lat. Szczyt zainteresowania nimi wypadł na przełomie 2003 i 2004 r.

Publikacja: 16.08.2005 09:47

Większość doświadczonych i odnoszących sukcesy inwestorów zgodnie twierdzi, że jednym z podstawowych elementów sprzyjających osiąganiu zysków ze spekulacji w długim terminie jest ucinanie strat wtedy, gdy ich rozmiary przekraczają akceptowany poziom. Zdają sobie z tego sprawę chyba wszyscy uczestnicy rynku. Problem w tym, że znaczna część pod wpływem emocji, które towarzyszą grze na giełdzie, łamie ustalone reguły.

Gorycz porażki

Przyznanie się do porażki, nawet nieznacznej, przychodzi inwestorom z wielkim trudem. Wystarczy odrobina nadziei, że po gorszym okresie w kolejnej minucie, godzinie czy następnego dnia los zacznie sprzyjać naszej pozycji i jej zamknięcie w założonym momencie staje się niewiarygodnie trudne. Dzieje się tak nawet w sytuacji, kiedy zdajemy sobie sprawę, że dalsze utrzymywanie pozycji może się źle skończyć dla naszego portfela. W efekcie straty mogą się stać znacznie większe niż zakładaliśmy, co ogranicza zdolność do trzeźwej oceny rynku. Nadzieja będzie kierowała naszymi decyzjami do momentu, kiedy pod wpływem złych emocji (strachu, frustracji) dojdziemy do wniosku, że nie ma już szansy na poprawę i podejmiemy decyzję o zamknięciu pozycji. Decyzja powinna była jednak zapaść dużo wcześniej, a wybrany moment często okazuje się najgorszym z możliwych.

Z pomocą przychodzą zlecenia

Podstawowym narzędziem inwestorów, którym zdarza się przetrzymywać stratną pozycję dłużej niż zakładali, powinny być zlecenia z limitem aktywacji, określane także mianem "stop". Za ich pomocą, już w chwili wejścia na rynek, można zautomatyzować proces zamknięcia pozycji. Istota ich działania jest prosta. W przypadku zleceń kupna do aktywacji dochodzi wtedy, gdy kurs wzrośnie do określonego poziomu, a w przypadku zleceń sprzedaży - gdy spadnie. Z reguły inwestor ma też możliwość podjęcia decyzji, jak ma być zrealizowane zlecenie po jego aktywacji. Może się to odbyć po każdej cenie (PKC) - mówi się wtedy o zleceniach z limitem aktywacji PKC (stop-loss, stop-market).

Reklama
Reklama

Drugi typ zleceń to dyspozycje z limitem aktywacji i z limitem realizacji (stop-limit). W takim przypadku inwestor ustala dwa poziomy. Pierwszy mówi, w którym momencie zlecenie stanie się aktywne, a drugi oznacza najgorszą z punktu widzenia posiadanej pozycji cenę, po której jesteśmy skłonni zawrzeć transakcję (dokładnie zasadę działania tych zleceń omówiono na wykresach).

Podstawowa różnica między tymi zleceniami jest taka, że stosując zlecenie stop-loss, mamy praktycznie 100-proc. gwarancję zawarcia transakcji po jego uaktywnieniu. Niestety, może się to odbyć po niekorzystnej cenie. Przed tym chronią zlecenia stop-limit. Te jednak, mimo aktywacji, mogą pozostać niezrealizowane. Stanie się tak na przykład, kiedy otwarcie sesji następuje z luką sięgającą poza limit realizacji (cena przeskakuje obszar, w którym skłonni byliśmy zamknąć pozycję). Zaletą zleceń stop-loss jest też to, że mają pierwszeństwo w realizacji przed zleceniami stop-limit.

Kosztowna lekcja stosowania stop-loss?ów

Z opisanych zleceń można korzystać na większości rozwiniętych giełd. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie wprowadziła je do swojej oferty na początku 2001 roku. Od tego czasu, z miesiąca na miesiąc, zyskiwały coraz więcej zwolenników. Tendencja taka trwała do grudnia 2003 roku. W tym miesiącu zlecenia stop-loss stanowiły 4,2% wszystkich złożonych na rynku kontraktów terminowych na indeks WIG20. Miesiąc później padł rekord w przypadku zleceń stop-limit - 6,4%. Popularność zleceń z limitem aktywacji w dużym stopniu zależy od zmienności rynku. Mimo że ta miała już za sobą długoterminowy szczyt, można było przypuszczać, że zainteresowanie tymi zleceniami będzie dalej rosło. Sytuacje, jakie miały miejsce w styczniu i lutym 2004 roku, uświadomiły jednak inwestorom, że zlecenia tego typu trzeba stosować z większą rozwagą.

Raz w wyniku niefortunnego ułożenia ofert i raz w wyniku manipulacji notowaniami, kurs kontraktów terminowych na WIG20 wyjątkowo silnie się zmienił. W obu przypadkach "ożyło" bardzo dużo zleceń z limitem aktywacji. Transakcje były zawierane po niekorzystnych kursach, mimo że kilkadziesiąt sekund później notowania wróciły na "właściwy" poziom. Dla wielu graczy były to kosztowne wydarzenia i zarazem zniechęcające do dalszego stosowania stop-loss?ów.

Dojrzewanie rynku

Reklama
Reklama

Po tych wpadkach wyraźnie spadł udział obu rodzajów dyspozycji w łącznej liczbie zleceń składanych na rynku kontraktów terminowych na WIG20. Szczególnie widoczne było to w przypadku zleceń z limitem aktywacji i bez limitu realizacji (PKC). Odwrót zaczął się już w styczniu (8 stycznia doszło do pierwszego istotnego wahnięcia kursu kontraktów na WIG20), kiedy to ich udział we wszystkich zleceniach spadł do 3,1% z wcześniejszych 4,2%. Liczba złożonych stop-loss?ów cały czas była jednak dość wysoka (8,3 tys. w styczniu, w porównaniu z 9,3 tys. w grudniu). Drastyczny spadek miał miejsce miesiąc później. W lutym złożono ich już tylko 3,8 tys. (1,6% - mniej więcej tyle, co w połowie 2001 roku). Taka liczba i udział (w skali miesiąca) utrzymują się do dziś.

Dostało się także zleceniom stop-limit. Tutaj jednak spadek (zatrzymał się w październiku 2004 r. na poziomie z połowy 2003 roku) był zdecydowanie łagodniejszy i z pewnością dużo większy wpływ miała na niego malejąca zmienność. O tym, że inwestorzy stosujący zlecenia z limitem aktywacji i realizacji, w znacznie mniejszym stopniu przejęli się wydarzeniami ze stycznia i lutego, może świadczyć fakt, że w ujęciu bezwzględnym w marcu 2004 roku liczba tych zleceń osiągnęła trzeci najwyższy w historii poziom - 15,8 tys. Odbyło się to jednak przy wyjątkowo wysokiej liczbie wszystkich zleceń (308, 5 tys.).

Skutecznie i bezpiecznie

Rezygnacja ze "stopów" jest złym pomysłem. Każdy inwestor z kilkuletnim stażem wie, jak sobie radzić ze stratnymi pozycjami. Jeżeli ma kłopoty z ich likwidacją, to poważnie powinien rozważyć stosowanie opisywanych narzędzi.

Jego uwaga zdecydowanie bardziej powinna się jednak kierować w stronę zleceń stop-limit. Zlecenie stop-loss jest bowiem zleceniem PKC, tyle że z dodatkowym warunkiem - limitem aktywacji. Wiadomo, że zlecenia PKC są zleceniami niebezpiecznymi, wymagającymi dużego doświadczenia i ostrożności w stosowaniu. Korzystać z nich należy w znanych warunkach rynkowych. Zlecenia z limitem aktywacji to natomiast dyspozycje, które realizowane będą w przyszłości, w nieznanych nam warunkach. Nie mamy pewności, jaka będzie głębokość rynku i rozkład arkusza zleceń, a te czynniki w decydujący sposób wpływają na sposób realizacji zleceń. Nie można więc pozwalać, aby odbywało się to po każdej cenie.

Odpowiednio wypełnione zlecenie stop-limit da nam natomiast bardzo duże prawdopodobieństwo realizacji w założonym przedziale cenowym, przy wysokim poziomie bezpieczeństwa. Aby mieć pewność, że zlecenie po jego aktywacji zostanie wykonane, limit realizacji warto oddalić od limitu aktywacji o 20 do 40 pkt. Większe luki między kursem zamknięcia a kursem otwarcia następnej sesji od dłuższego czasu nie mają miejsca. Wprawdzie w 2000 roku zdarzały się "okna" przekraczające nawet 100 pkt., ale analiza pierwszych trzech lat notowań kontraktów pod tym kątem jest nieuzasadniona. Sesje charakteryzowały się wtedy niską płynnością.

Reklama
Reklama

Fakt, że zlecenia stop-limit (z limitem aktywacji i realizacji) mają mniejszy priorytet w kolejce do realizacji, nie powinien natomiast w przypadku GPW przemawiać na ich niekorzyść. Jak na razie częstotliwość transakcji (szczególnie tych, które są wynikiem zleceń z limitem aktywacji) jest na tyle niska, że o kolejność ich wykonania nie trzeba się szczególnie martwić.

Najważniejsze zasady stosowania

zleceń stop

(między innymi na podstawie "Zawód inwestor giełdowy" A. Eldera)

- Zlecenia stop należy składać w chwili wejścia na rynek. Wtedy emocje wynikające z utrzymywanej pozycji mają znikomy wpływ na nasze decyzje.

Reklama
Reklama

- Jeżeli logiczne umieszczenie zlecenia stop oznacza konieczność wystawienia na ryzyko więcej niż 2% posiadanego kapitału, to lepiej się zastanowić nad sensem otwierania takiej pozycji.

- Złożone zlecenie może podlegać modyfikacji, ale tylko w kierunku transakcji. Jeżeli posiadamy długą pozycję, to limit aktywacji może być tylko zwiększany. W przypadku pozycji krótkiej - zmniejszany.

- Gdy cena zmierza w przewidzianym przez nas kierunku, warto przesuwać limit aktywacji zgodnie z powyższą zasadą. Będziemy wtedy redukować wysokość kwoty wystawionej na ryzyko lub zabezpieczać coraz większą część zysków.

- Prawidłowy wybór poziomu aktywacji zlecenia stop nie jest rzeczą łatwą. Przy jego ustalaniu warto poszukiwać wsparć lub oporów niższego rzędu.

- Stosując zlecenia stop-limit, trzeba uważać na mało płynne rynki. Na nich często zdarzają się przypadkowe luki cenowe, co utrudnia efektywne stosowanie tych zleceń (na GPW należałoby się ograniczyć właściwie tylko do najpłynniejszych kontraktów terminowych, akcji spółek z indeksu WIG20 i części spółek z indeksu MIDWIG).

Reklama
Reklama

Jak działają zlecenia z limitem aktywacji i limitem realizacji? Jak należy je składać?

Gdy kupimy akcje, kontrakty terminowe (otworzymy długą pozycję) i chcemy ograniczyć straty w przypadku przeceny, to należy złożyć zlecenie sprzedaży z limitem aktywacji i z limitem realizacji.

- Limit aktywacji w zleceniu sprzedaży musi być niższy od kursu ostatniej transakcji.

- Limit realizacji w zleceniu sprzedaży musi być równy lub niższy od limitu aktywacji.

Gdy cena zrówna się lub spadnie poniżej poziomu limitu aktywacji, zlecenie aktywuje się. Staje się wtedy zwykłym zleceniem sprzedaży z limitem realizacji (do sprzedaży dojdzie po cenie nie niższej niż limit realizacji).

Reklama
Reklama

Gdy dokonamy krótkiej sprzedaży akcji lub otworzymy krótką pozycję w kontraktach terminowych i chcemy ograniczyć straty w przypadku wzrostu notowań, to należy złożyć zlecenie kupna z limitem aktywacji i z limitem realizacji.

- Limit aktywacji w zleceniu kupna musi być wyższy od kursu ostatniej transakcji.

- Limit realizacji w zleceniu kupna musi być równy lub wyższy od limitu aktywacji.

Gdy cena zrówna się lub wzrośnie powyżej poziomu limitu aktywacji, zlecenie aktywuje się. Staje się wtedy zwykłym zleceniem kupna z limitem realizacji (do sprzedaży dojdzie po cenie nie wyższej niż limit realizacji).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama