Mam przed sobą wiceprezesa do spraw finansowych spółki giełdowej. Zaprosiłem go na spotkanie, aby omówić ofertę pracy u innego pracodawcy. Siedzi przede mną spokojny i cichy, ale nie potrafię rozpoznać, czy jest spięty, czy bardzo pewny siebie. Rozmowa nie jest płynna. Mam problemy z uzyskaniem od niego wystarczająco dużo odpowiedzi, aby ocenić, czy jest nie tylko dobrym fachowcem finansowym, ale też, czy posiada umiejętności myślenia strategicznego. Zadaję mu pytania, jak np. "Jakie czynniki są kluczowe dla sukcesu pańskiej firmy?", "Jak firma definiuje swój rynek i pozycje relatywne w stosunku do innych graczy?", "Czy pana pobory zawierają bonus roczny i od czego jest uzależniony?". Przy ostatnim pytaniu kandydat sztywnieje i odpowiada na moje pytanie pytaniem:
- Czy pan inwestuje na giełdzie?
- Nie. Nawet mogę powiedzieć, że nigdy.
- Wie pan o co mi chodzi?
- Domyślam się, ale proszę się uspokoić. Moim zamiarem jest tylko ocena pana pod względem wymagań mojego klienta.