Pięciu sesji na minusie pod rząd w tym roku na giełdach na zachodzie Europy jeszcze nie obserwowano. Do wczoraj. Grupujący największe spółki wskaźnik DJ Stoxx 600 spadł niewiele, o ok. 0,3%, jednak w porównaniu z zamknięciem z poprzedniej środy (ostatni dzień zwyżek) obniżył się już o 1,1%. Analitycy wróżą, że dalej będzie szedł w dół. Najwyraźniej na rozgrzanym rynku nadszedł czas korekty.

Za przyczynę zniżek uznaje się gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Choć ceny surowca w tym tygodniu nie biją już nowych rekordów, wciąż pozostają na bardzo wysokim poziomie. Gospodarka ucierpi na tym za jakiś czas, jednak część firm już w obecnych warunkach boryka się z kłopotami. O realizację tegorocznych prognoz finansowych obawia się m.in. Adecco, szwajcarska firma pośrednictwa pracy, i austriacki producent materiałów budowlanych Wienerberger - obie spółki poinformowały o tym wczoraj. Ich papiery przeceniono po kilka procent. Przez Wienerbergera austriacki indeks ATX spadł wczoraj prawie o 2%. Na największych giełdach, w Londynie, Frankfurcie i Paryżu, notowano zniżki po 0,1-0,6%.

Kupujący przeważali wczoraj jedynie na parkietach duńskim i islandzkim. W Kopenhadze najmocniej w historii (o 14%) drożały walory operatora telekomunikacyjnego TDC, który w Polsce jest znany z inwestycji w Polkomtelu. "Wall Street Journal" napisał, że firmę chcą przejąć brytyjskie i amerykańskie fundusze private equity.

Za oceanem trwa tymczasem huśtawka nastrojów - jeden dzień indeksy idą w górę, drugi w dół, a tendencje często zmieniają się w trakcie sesji. Wczoraj rozpoczęło się od zwyżek, choć umiarkowanych, bo dobre - opublikowane we wtorek po sesji - wyniki Hewlett-Packarda "zbilansował" niesprzyjający raport o inflacji. Ceny hurtowe w lipcu wzrosły o 1%, dwa razy bardziej niż oczekiwali ekonomiści. Kurs HP, firmy wchodzącej w skład średniej przemysłowej Dow Jones, rósł w pierwszych godzinach sesji o 10%.

O 22.00 Dow Jones zyskiwał 0,35%, a indeks spółek technologicznych Nasdaq Composite szedł w górę o 0,45%.