W czwartek sytuacja na rynku naftowym wpływała wciąż w znacznym stopniu na zmiany głównych wskaźników giełdowych. Po środowym spadku cen ropy, największym w ciągu minionych czterech miesięcy, posiadacze akcji największych europejskich koncernów paliwowych - BP, Royal Dutch Shell i Total - zdecydowali się na realizację zysków. Korekta w branży naftowej utrwaliła w Europie zniżkę indeksów, przy czym w odniesieniu do Dow Jones Stoxx 50 trwała ona przez szóstą sesję z rzędu. Tak długiej serii indeks nie zanotował od dwóch lat.
Tymczasem na uczestnikach rynków nowojorskich duże wrażenie wywarło podwyższenie przez Goldman Sachs Group prognozy dotyczącej cen ropy. Zdaniem ekspertów tej instytucji, może ona osiągnąć w przyszłym roku 68 USD i utrzymać się w następnych latach na poziomie zbliżonym do 60 USD. Perspektywa drogich paliw płynnych zwiększyła obawy, że zyski amerykańskich przedsiębiorstw będą mniejsze niż oczekiwano.
Ujemnie na nastroje inwestorów mógł też wpłynąć wolniejszy wzrost w lipcu indeksu oczekiwań dotyczących koniunktury w gospodarce USA, który sporządza Conference Board, a także większa niż przewidywano liczba nowych bezrobotnych, odnotowana w zeszłym tygodniu.
W Europie jaśniejszym punktem była wczoraj zwyżka notowań Royal Bank of Scotland Group. Spowodowała ją informacja o zakupie, wspólnie z grupą inwestorów, 10-proc. udziału w Bank od China. Pozbywano się natomiast walorów potentata ubezpieczeniowego Zurich Financial Services.
Wśród znanych spółek amerykańskich uwagę zwracał spadek notowań Google, najbardziej popularnej wyszukiwarki internetowej, która zapowiedziała sprzedaż akcji o wartości 4,2 mld USD. Staniały również papiery banku inwestycyjnego Morgan Stanley, gdyż jego dyrektor generalny postanowił zrezygnować z planowanego wydzielenia jednostki Discover zajmującej się kartami kredytowymi.