Spadki z ubiegłego tygodnia sprowadziły wykres kontynuacyjny kontraktów do wsparcia wyznaczonego przez dolną połowę długiej białej świecy z 2 sierpnia oraz lokalny dołek z 4 sierpnia (2171 pkt.). W tym miejscu trend spadkowy stracił impet i rynek nieśmiało zaczął się odbijać. W poniedziałek nastąpiło przełamanie linii trendu spadkowego, obejmującej okres od szczytu z 10 sierpnia. Mimo to przez większą część wtorkowej sesji kontrakty spadały, "strasząc" przełamaniem wspomnianego wsparcia i powrotem pod przełamaną linię. Dopiero około godziny 14 tendencja odwróciła się i do końca sesji rynek nadrobił większość początkowych strat. Na wykresie pojawiła się mała czarna świeczka, z wyraźnie dłuższym dolnym knotem. W tej sytuacji wczorajszy spadek wygląda jak ruch powrotny po przełamaniu linii trendu spadkowego. Skoro indeks nie powrócił pod linię, to znaczy, że sygnał nadal jest aktualny i można spodziewać się wzrostu. Jego skalę trudno przewidzieć, ale sądząc po anemiczności rynku podczas ostatnich sesji i raczej niezbyt mocnym parciu do góry nie należy spodziewać się przekroczenia szczytu z 10 sierpnia (2264 pkt). Wzrost w okolice tej bariery i tak dobrze świadczyłby o sile rynku, jeśli wziąć pod uwagę, że WIG20 znajduje się w pobliżu górnej linii długoterminowego wzrostowego kanału trendowego obejmującego okres od lata 2003. Przy tak silnym oporze moglibyśmy spodziewać się silniejszej tendencji spadkowej. Tymczasem rynek nie bardzo chce spadać i próbuje się odbijać po pokonaniu stosunkowo niewielkiego dystansu od szczytu.

Alternatywny scenariusz to przełamanie lekko opadającej linii wsparcia poprowadzonej przez dołki z 4 i 19 sierpnia, a następnie spadek przynajmniej do następnego wsparcia wyznaczonego przez szczyty z lutego i lipca na poziomie 2127 pkt.