Magazyn opublikował właśnie rezultaty kolejnych, prowadzonych co dwa lata, badań na temat płac szefów przedsiębiorstw na świecie.
Wynika z nich, że wciąż zdecydowanie najbardziej opłaca się kierować firmami za Atlantykiem. Tam "wzorcowy" szef w badaniach "Management Today", czyli stojący na czele średniej wielkości przedsiębiorstwa produkcyjnego, może liczyć na roczną pensję w wysokości 1,43 mln funtów, czyli ok. 2,57 mln USD. W Niemczech, które uplasowały się na drugiej pozycji, jego odpowiednik zarobi razem z wszelkimi dodatkami i bonusami niewiele ponad 600 tys. funtów - czyli musi pracować więcej niż 2,5 roku, żeby dorównać rocznym zarobkom w USA. Trzecią lokatę zajęła Wielka Brytania, z pensją dla prezesa wynoszącą 524 tys. funtów.
Autorzy raportu zwracają uwagę na dwie zaskakujące kwestie. Po pierwsze, pensje prezesów w Stanach wciąż szybko rosną, mimo wielkich korporacyjnych skandali z ostatnich lat, w których wielu szefów okazało się zwykłymi oszustami (np. Bernard Ebbers z WorldComu trafi za kratki na 25 lat). W porównaniu z raportem "Management Today" sprzed dwóch lat, "wzorcowy" amerykański prezes doczekał się podwyżki rocznej pensji o prawie 250 tys. USD.
Druga sprawa to awans na drugą pozycję Niemiec, które pod względem zarobków prezesów wyprzedziły nie tylko Wielką Brytanię (poprzedni numer dwa), ale też m.in. Australię, Japonię i Francję. U naszych zachodnich sąsiadów przeciętny szef otrzymuje teraz pensję ponad dwa razy wyższą niż dwa lata temu (278 tys. funtów w raporcie "MT" z 2003 r.). To zastanawia, ponieważ gospodarka Niemiec jest wyraźnie nie w formie i boryka się z tyloma kłopotami, co żadna inna w Europie. Wzrost zarobków niemieckich prezesów eksperci próbują tłumaczyć umocnieniem się euro, jak też znacznie mniejszą, niż np. w Wielkiej Brytanii, presją inwestorów na upublicznianie wynagrodzeń. - Regulacje dotyczące publikowania zarobków w Europie różnią się od tych na Wyspach. W wielu przypadkach kraje są na etapie, na jakim Wielka Brytania była 10 lat temu - uważa cytowany przez "MT" Mark Reid z firmy Towers Perrin, zajmującej się doradztwem w zakresie wynagrodzeń.
"Management Today" porównał też zarobki na kilku stanowiskach mniej prestiżowych niż prezes spółki. Okazało się, że przewaga pensji amerykańskich nie jest już tak miażdżąca, a np. księgowi na większe zarobki niż w Stanach (średnio 48,6 tys. funtów rocznie) mogą liczyć w Wielkiej Brytanii (63,9 tys. funtów) czy Francji (55,7 tys. funtów). Dyrektor ds. kadrowych może w USA liczyć na pensję 325,9 tys. funtów rocznie, o 80-100 tys. funtów większą niż w Niemczech i Wielkiej Brytanii.