PBG, świadczące usługi budowlano-instalacyjne m.in. dla branży gazowej, naftowej oraz ochrony środowiska, miało 49% KRI, dystrybutora gazu. Zamierzało je sprzedać. RWE, właściciel m.in. warszawskiego STOEN-u, posiadało pozostałe 51%. Kilka podmiotów gotowych było odkupić pakiet należący do PBG, ale nie dogadały się w sprawie warunków.
"Nie sprzedaliśmy,
więc kupiliśmy"
W tej sytuacji to PBG stało się kupującym. Negocjacje z Niemcami trwały od września ubiegłego roku. Wczoraj zakończyły się podpisaniem umowy. PBG zapłaci 1,5 mln zł. Przejmie również zobowiązania RWE z tytułu poręczenia kredytu inwestycyjnego KRI. Opiewają na 50 mln zł. PBG zaciągnęło kredyt w takiej samej wysokości. Pieniądze pożyczy KRI, by firma mogła spłacić długi. Kredyt PBG jest korzystniejszy. - Przewiduje m.in. dwuletnią karencję w spłacie kapitału - mówi Jacek Krzyżaniak, członek rady nadzorczej PBG.
Umowa zakłada ponadto, że jeśli PBG znajdzie inwestora strategicznego dla KRI w ciągu trzech lat, zapłaci Niemcom kolejne 1,5 mln zł. Mimo to przedstawiciele spółki oceniają inwestycję jako bardzo atrakcyjną. - Wystarczy spojrzeć na aktywa KRI. Wartość środków trwałych, czyli infrastruktury przesyłowej, wynosi 83 mln zł - mówi J. Krzyżaniak. Dlaczego więc giełdowa spółka zapłaciła zaledwie ułamek tej kwoty? Z naszych informacji wynika, że PBG wykorzystało fakt, że RWE miałoby problemy ze sprzedażą większościowego pakietu KRI innemu inwestorowi. Ma to związek z zapisami umowy powołującej spółkę gazową. Do podejmowania strategicznych decyzji potrzeba 75% głosów "za". Każdorazowo niezbędna była więc akceptacja PBG.