Od czasu, gdy Katrina spustoszyła Luizjanę i Missisipi, amerykańskie indeksy giełdowe radzą sobie zaskakująco dobrze. Flagowy wskaźnik Standard & Poor?s 500 zyskał ponad 2%, a zwyżce przewodziły firmy z sektora energetycznego, którym pomogła panika na rynkach ropy naftowej i gazu. W efekcie indeks ponownie znalazł się na plusie, jeśli chodzi o notowania od początku stycznia. Nikt nie zagwarantuje jednak, że na plusie będzie też pod koniec roku.
Zdaniem analityków, w miarę pewne jest jedno: po Katrinie do łask inwestorów wrócą największe giełdowe przedsiębiorstwa. - Najprawdopodobniej będziemy obserwować, jak u inwestorów rośnie awersja do ryzyka, więc większe firmy powinny radzić sobie lepiej niż rynek - ocenia cytowany przez Bloomberga Brett Gallagher, odpowiedzialny za globalne rynki akcji w Julius Baer Investment Management w Nowym Jorku. Gallagher dodaje, że o ile jeszcze niedawno jego firma bardzo niechętnie inwestowała w papiery blue chipów, to teraz do jej portfela trafiają np. akcje Microsoftu i Citigroup.
Od sierpnia 2002 r. indeks Russell 2000, w którego skład wchodzą małe spółki (średnia kapitalizacja to niespełna 600 mln USD), zyskał 71%, podczas gdy Russell Top 50, obejmujący 50 giełdowych kolosów, wzrósł jedynie o 19%. Ze względu na spodziewane spowolnienie w amerykańskiej gospodarce, które będzie efektem Katriny, obraz może się diametralnie zmienić. Przy wolniejszym wzroście dużym korporacjom łatwiej niż małym firmom jest realizować prognozy finansowe, a to ma dla inwestorów kluczowe znaczenie. Dzieje się tak, ponieważ wśród dużych spółek podobny wzrost przychodów przekłada się na znacznie mniejszy wzrost zysków - co oznacza, że jeśli tempo powiększania przychodów spadnie, dla dużych firm utraty zysku będą mniej bolesne.
Jak wyliczyła firma Sanford C. Bernstein, 50 największych spośród 1500 przeanalizowanych przez nią amerykańskich spółek ma - według analityków - zwiększyć w przyszłym roku zyski o 12%, przy 8-proc. tempie wzrostu przychodów. Natomiast gdy 1000 najmniejszych firm ma zarobić aż o 21% więcej, zwiększając przychody o 7%. - Oczekiwania wobec małych spółek mogą okazać się zbyt wygórowane - uważa Vadim Zlotnikov, strateg rynku akcji z Bernsteina. Rekomenduje on kupowanie akcji takich spółek, jak koncern naftowy ExxonMobil, który w tej chwili przewodzi na świecie pod względem kapitalizacji, oraz farmaceutycznego Pfizera, lidera swojej branży.
Przez to, że największe firmy nie cieszyły się ostatnio wzięciem inwestorów, liczone dla nich wskaźniki pospadały. - Wróciliśmy do punktu, w którym wyceny są szczególnie atrakcyjne - mówi Bloombergowi Mark Adelmann, zarządzający z Denver Investment Advisors. Wskaźnik Cena/Zysk dla akcji Microsoftu wynosi teraz 20,6 i jest tylko nieznacznie wyższy od średniej dla spółek S&P 500 (19,1). W przypadku Citigroup wskaźnik ten wynosi tylko 10,9.