Sąd ma trzy miesiące na ocenę, czy Remak wygrał przetarg o wartości 64 mln zł, ogłoszony przez Opole, czy rację ma zespół arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych, który dopatrzył się nieprawidłowości. Zanim zapadnie wyrok, umowa... może być podpisana. - Z moich informacji wynika, że prawnicy z Urzędu Miasta Opole złożyli wniosek w sądzie o zgodę na podpisanie kontraktu z Remakiem. Jest to możliwe przed ogłoszeniem wyroku. Zezwala na to prawo o zamówieniach publicznych. Sąd powinien się wypowiedzieć w tej sprawie niezwłocznie, nie później niż w ciągu 7 dni. Mam nadzieję, że już wkrótce rozpoczniemy prace - twierdzi Marek Brejwo, prezes Remaku.

Giełdowa firma startuje też w drugim przetargu ogłoszonym przez Opole na roboty wodno--kanalizacyjne współfinansowane z unijnych funduszy ISPA. Spółka zaoferowała 77 mln zł i według nieoficjalnych informacji jest na pierwszym miejscu wśród oferentów. Rozstrzygnięcie zapadnie w przyszłym tygodniu. Jeżeli Remakowi udałoby się zdobyć oba "unijne" kontrakty, to przychody z nich (141 mln zł) stanowiłyby 140% rocznych obrotów. Jeśli spółka utrzymałaby aktualną rentowność, zysk z obu umów przekroczyłby 5 mln zł (w ubiegłym roku firma zarobiła 4 mln zł).

Jak informowaliśmy wczoraj, Opole zaskarżyło do sądu decyzję zespołu arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych o unieważnieniu pierwszego przetargu. Zespół rozpatrywał sprawę na wniosek firmy Sanel. W odwołaniu prawnicy Urzędu Miasta Opole podkreślili, że firma Sanel i tak nie mogła liczyć na zlecenie, a wykryta przez arbitrów "omyłka rachunkowa" w ofercie Remaku opiewa na 4,79 zł. Nie powinna więc mieć wpływu na wynik przetargu - ocenili.