S&P 500 ciągle konsoliduje się poniżej 1240 pkt. Na razie ten krótkoterminowy ruch w bok można interpretować nie tyle jako oznakę słabości, ile przygotowywanie się indeksu do ataku na sierpniowy szczyt (1245 pkt). Skąd taki wniosek? Skłania do niego fakt, że średnioterminowy trend pozostaje wzrostowy. Wsparciem jest jego linia przebiegająca obecnie w okolicy 1220 pkt. Jak widać, pole manewru jest coraz mniejsze - to już tylko 25 pkt. W przypadku przebicia się przez sierpniowe maksimum można oczekiwać, że S&P 500 dotrze do górnej linii dwuletniego zwyżkującego klina, czyli na wysokość 1260-1270 pkt. W przeciwnym razie - gdy przebite zostanie wsparcie na poziomie 1220 pkt - realna stanie się przecena do poziomu dolnej linii klina, czyli do ok. 1190-1200 pkt.

W krótkim terminie o kierunku ruchu indeksu może przesądzić sytuacja na rynku ropy naftowej. Na razie także i w tym przypadku obserwujemy konsolidację. Cena baryłki w Londynie utrzymuje się w połowie tej strefy, pomiędzy wsparciem 61,6 USD a oporem na wysokości 67,7 USD. Obecnie nie da się wykluczyć żadnego scenariusza. Można tylko spekulować, czy przypadkiem nie ukształtuje się głowa z ramionami. Brakuje już tylko prawego ramienia. To byłby scenariusz prawdopodobnie najlepszy dla akcji.

Konsolidację na rynku amerykańskim potwierdza wykres Nasdaq Composite, a zwłaszcza siły relatywnej tego indeksu względem S&P 500. Ma on niemal płaski przebieg. W czasie silnych trendów siła relatywna segmentu technologicznego jest natomiast barometrem sytuacji na całym rynku.

W Niemczech - mimo powyborczego rozczarowania - nie doszło do radykalnej zmiany sytuacji technicznej DAX-a. O zdecydowanym pogorszeniu nastrojów można będzie mówić dopiero po przebiciu "podwójnego" wsparcia. Składa się na nie linia trendu wzrostowego, biegnąca po dołkach od końca kwietnia, oraz średnia krocząca z 45 sesji. Po ich ewentualnym przebiciu możliwy stanie się spadek na wysokość minimum z ubiegłego miesiąca - 4783,8 pkt.