Ostatnie szacunki GUS głównych wskaźników aktywności gospodarczej sugerują, że w sierpniu - podobnie jak w lipcu - roczne tempo wzrostu PKB przekraczało 4%. Szacunki ogólnego tempa wzrostu oparte jedynie na realnych zmianach produkcji przemysłowej, budowlano-montażowej i sprzedaży detalicznej sugerują lekki trend spadku dynamiki trwający od czerwca. Wstępne sygnały sugerują spadek dynamiki rocznej produkcji przemysłowej we wrześniu w okolice 2-3%. Równocześnie jednak już w IV kw. polska gospodarka powinna zacząć odczuwać opóźniony pozytywny wpływ trwającego od połowy 2004 roku spadku stóp procentowych, trwającego od marca osłabienia dynamiki aprecjacji złotego i wzrostu dynamiki podaży pieniądza.
Równocześnie jednak, jeśli patrzeć na perspektywy gospodarki światowej przez pryzmat kierunku polityki pieniężnej prowadzonej w USA, to znacznie bardziej racjonalne wydają się oczekiwania kontynuacji spowolnienia gospodarczego. Taki scenariuszu w USA byłby jak najbardziej spójny z przebiegiem rzadko zawodzącego 4-letniego "cyklu prezydenckiego" (następne minimum - październik 2006 r.). Fakt, że Fed nie wykorzystał skutków huraganu Karina jako pretekstu do przerwy w zaostrzaniu polityki pieniężnej jest bardzo znaczący. Wydaje się obecnie, że Fed ma szczery zamiar "znormalizować" poziom stóp procentowych ra-
dykalnie obniżonych w latach 2001-2003 i kolejne podwyżki może powstrzymać dopiero gwałtowne spowolnienie dynamiki popytu (recesja), pęknięcie "bańki" na rynku nieruchomości lub też poważniejszy kryzys w którejś z instytucji finansowych. Ostatni spadek ceny akcji koncernu Wal-Mart do najniższego poziomu od 6 lat, trwające załamanie kursu akcji Fannie Mae (8-letnie minimum, oraz spadek mediany cen nowych domów w ostatnich miesiącach sugerują, że być może wszystkie te zjawiska mają szansę wystąpić równocześnie. Pojawienie się huraganu Rita świadczy dobitnie o tym, że USA mają w tym momencie przeciwko sobie nie tylko Alana Greenspana, ale również przynajmniej niektórych bogów (już dawno odwrócił się od nich Ares/Mars).