Właściciele Cablecomu planują pierwotną ofertę wartą 1,8 mld USD, a udziałowcy Telenetu chcą zebrać z rynku 1,2 mld USD - twierdzą informatorzy agencji Bloomberga. Obie spółki zaplanowały giełdowe debiuty na październik.
Cablecom i Telenet to liderzy branży kablówek w swoich krajach. Obaj operatorzy stawiają na internet - oferują dostęp do sieci, a także za jej pośrednictwem świadczą usługi telefoniczne. Mają nawet ambicje zagrozić pozycji narodowych telekomów w swoich krajach - odpowiednio Swisscomu i Belgacomu. Inwestorów do zakupów akcji kablowych spółek ma też zachęcić nadzieja na wzrost zysków po wprowadzeniu na szeroką skalę telewizji cyfrowej.
Obie firmy są bardzo podobne pod względem wielkości. Za pośrednictwem Cablecomu telewizję ogląda 1,63 mln szwajcarskich abonentów, a z telewizyjnej oferty Telenetu korzysta 1,72 mln belgijskich klientów. Belgowie są też nieco lepsi pod względem przychodów - w pierwszym półroczu wyniosły one 358,8 mln euro, podczas gdy przychody firmy ze Szwajcarii sięgnęły 406 mln franków, czyli 261 mln euro. Telenet miał też nieco wyższy zysk.
Równoczesne wejście na giełdę dwóch bardzo podobnych spółek może przyprawić o ból głowy europejskich zarządzających z funduszy inwestycyjnych, szczególnie specjalizujących się w branży medialno-telekomunikacyjnej. - Na pewno będziemy porównywać wyceny obu spółek - mówi Theo Mass, zarządzający z ABN Amro Telecom Fonds w Amsterdamie. Dodaje, że pierwszy debiut z pewnością będzie mieć wpływ na powodzenie drugiego.
W Telenecie udziałowcami są m.in. spółki podległe lokalnym samorządom oraz amerykański gigant Liberty Media. Akcjonariusze chcą sprzedać część papierów, część będzie pochodzić z nowej emisji. Udziałowcami Cablecomu są zaś firmy Goldman Sachs Capital Partners i TowerBook Capital Partners, do których należy 53% kapitału, oraz banki, instytucje finansowe i pracownicy. Nie wiadomo, którzy inwestorzy będą chcieli się pozbyć papierów.