Reklama

Spółki na czarną godzinę

W sytuacji, gdy WIG pnie się, inwestorzy łatwo zapominają, że trend musi się kiedyś skończyć. Tymczasem, jest to być może najlepszy czas, by przygotować się na gorsze dni. Dobrym rozwiązaniem mogą okazać się spółki defensywne.

Publikacja: 26.09.2005 09:46

Analitycy dzielą papiery na ofensywne i defensywne. Te pierwsze bardzo łatwo poddają się cyklom gospodarczym. Ich przychody i zyski mocno uzależnione są od tempa wzrostu PKB - im gospodarka rozwija się szybciej, tym ich sytuacja ekonomiczna jest lepsza. Akcje tego typu przedsiębiorstw bardzo dobrze wypadają podczas hossy - z reguły ich kursy rosną szybciej niż giełdowe indeksy. Z drugiej jednak strony, gdy gospodarka zwalnia, a na rynku dominują niedźwiedzie, ich kursy spadają znacznie mocniej niż rynkowe wskaźniki. Przychody i zyski spółek defensywnych są odporne na cykle koniunkturalne. Kursy ich akcji z reguły zmieniają się w mniejszym stopniu niż giełdowe indeksy (beta mniejsza od 1). Zapewniają skromne, ale stabilne zyski i nie są zbyt bolesne dla kieszeni podczas recesji. Mogą okazać się dochodowe nawet podczas bessy.

Trzy branże na GPW

Aby sobie to lepiej uświadomić, przyjrzyjmy się wahaniom indeksów WIG20 oraz WIG Przemysł Spożywczy (WIG PS) od połowy 2004 roku. W okresie do lutego 2005 r. indeks największych spółek giełdowych wzrósł o 24%, natomiast branża spożywcza zachowywała się o wiele spokojniej, zyskując jedynie 2,5% wartości. Później, do maja tego samego roku, na rynku nastąpiła dość znacząca korekta. WIG20 stracił ponad 13% w stosunku do 8% straty bardziej odpornego indeksu spożywczego. Jednak po kolejnym wybiciu, gdy blue chips rosły o 35%, WIG PS umocnił się jedynie o 6-7%.

Do spółek defensywnych zalicza się zwykle przedsiębiorstwa użytku publicznego, producentów żywności, farmaceutyków, koncerny tytoniowe i naftowe. Z produktów tych firm konsumenci nie mogą zrezygnować tak łatwo, jak z innych, nawet podczas recesji. W ostatnim czasie coraz częściej mówi się także o bankach oraz firmach informatycznych, jako względnie odpornych na sezonowe wahania, chociaż te ostatnie wydają się bardzo dyskusyjne. W polskich, specyficznych realiach bierze się zwykle pod uwagę tylko trzy grupy: branżę ciepłowniczą, farmaceutyczną i spożywczą. Koncerty naftowe mają na GPW największy wpływ na indeks (PKN Orlen jest największym "udziałowcem" WIG20), natomiast branża tytoniowa na GPW nie istnieje.

Odporne ciepłownictwo

Reklama
Reklama

Na giełdzie branża ciepłownicza nie jest licznie reprezentowana - notowane są jedynie trzy spółki: Będzin, MPEC Wrocław i Kogeneracja. Wszystkie przedsiębiorstwa cechują się w ostatnich latach stałymi przychodami. Mają wprawdzie wahania związane z porami roku, jednak są one zrozumiałe i nie wywierają wyraźnego wpływu na cenę papierów. Względnie regularnie wypłacają też dywidendy na poziomie około 2%, zapewniając inwestorom pewne zyski. Wykresy wszystkich trzech spółek okazały się również stosunkowo niewrażliwe na, trwającą od lutego do maja tego roku, korektę WIG. W notowaniach Kogeneracja była niemal niezauważalna. Gdy główny indeks giełdowy obsunął się o około 13%, Kogeneracja uparcie trwała w trendzie horyzontalnym, zyskując nawet 2-3%. Następnie, gdy główne wskaźniki GPW znów zaczęły szybować w górę, a indeks największych spółek giełdowych wzrósł o ponad 20%, spółka wciąż pozostawała w defensywie, zwyżkując o połowę mniej, czyli o 10%. Niezwykłą odporność Kogeneracja zaprezentowała także już kilka lat wcześniej, gdy pękła bańka słynnej internetowej hossy. Od maja 2000 r. do października 2001 r. na niemal 60-proc. stratę WIG20 (co stanowiło 1400 punktów) odpowiedziała zniżką na poziomie 12-13%. Niestety, istnieje też druga strona medalu. Zarówno Będzin, jak i MPEC znajdują się od początku 2004 r. w powolnym trendzie spadkowym i niewiele wskazuje, żeby miało się coś zmienić. Będzin zanotował w tym okresie spadek o 30%, a MPEC o 25%. W trochę lepszej sytuacji znajduje się Kogeneracja. Dla tej wrocławskiej spółki okres od listopada 2002 r. to czas spokojnej aprecjacji kursu. Ciekawym zjawiskiem było gwałtowne wybicie o ponad 48% w sierpniu 2005 r. Powodem był wyjątkowo duży zysk firmy. Kluczową rolę w popisowych wynikach odegrała, jak się wydaje, firma zależna PPO Siechnice, zajmująca się sprzedażą... ogórków i pomidorów.

Zmienne notowania

firm farmaceutycznych

Mało reprezentatywnie dla grupy spółek defensywnych maluje się z kolei branża farmaceutyczna, składająca się na GPW z kilku przedsiębiorstw, zajmujących się produkcją lub dystrybucją leków. Należą do nich Farmacol, Jelfa, Orfe, PGF, Torfarm oraz Bioton. Papiery te charakteryzują się dużą amplitudą wahań kursu, niejednokrotnie przewyższającą indeksy rynkowe. Te wahania zwykle wynikają jednak z wewnętrznych przyczyn fundamentalnych. Nieuprawnione byłoby więc wiązanie ich z cyklami gospodarczymi i korektami indeksu. Na przykład w okresie od lutego 2000 r. do października 2001 r., kiedy WIG stracił niemal 50% wartości (obsunięcie z 22 868 do 11 564 punktów), PGF zniżkował jedynie o niecałe 25%. Podobnie zachowała się Jelfa. Na wykresie Farmacolu z kolei nie widać żadnego odbicia bessy; kurs wspiął się wręcz odrobinę w górę. Ostatnia wspomniana spółka wydaje się zresztą zachowywać najbardziej defensywnie z całej farmaceutycznej branży. Od początku 2004 r. jej kurs podąża w górę, kreśląc łagodnie nachylony kanał wzrostowy. Zbliżona jest sytuacja Jelfy, która mimo sezonowych oscylacji, od 1999 r. powoli, ale sukcesywnie pnie się, chociaż potrafi niejednokrotnie przebić rynek. Stało się tak na przykład w 2001 r., kiedy mimo 23-proc. spadku WIG, papiery Jelfy zwyżkowały o 27%. Jest to też chyba jedyna spółka w branży wypłacająca regularnie (od 2002 r.) dywidendę. Orfe i Farmacol nie zrobiły tego jeszcze nigdy w swojej giełdowej historii.

Spożywczy daleko od ideału

Reprezentacja polskiej branży spożywczej na giełdzie także pozostawia wiele do życzenia, jeśli myślimy o ruchach defensywnych. Spojrzenie na indeks WIG PS w szerszej perspektywie udowadnia, że branża nie zawsze zachowuje się stabilnie. Powody tego mogą być różne. Z jednej strony na WIG PS składają się w istocie głównie producenci dóbr luksusowych (słodycze, alkohole), na które konsumenci obcinają wydatki w cięższych chwilach. Na notowania pozostałych spółek duży wpływ miały wydarzenia na scenie krajowej i międzynarodowej, jak choćby akcesja do Unii Europejskiej. Wówczas to akcje Kruszwicy zanotowały w krótkim czasie wzrost o 500%, a Indykpolu niedługo później o 300%, mimo że zarówno po i przed tym wydarzeniem na wykresach wspomnianych spółek panował trend horyzontalny. Obecna na giełdzie branża spożywcza z reguły nie wypłaca też regularnie dywidend, mimo generalnie niezłych wyników finansowych.

Reklama
Reklama

Z powyższych przykładów widać jasno, że trudno na naszym rynku kapitałowym o papier defensywny w klasycznym tego słowa znaczeniu. W sytuacji zagrożenia lepiej, bardziej niż na rynku spożywczym czy farmaceutycznym, skupić się na rynku bankowym. Ten ostatni jest w polskim wydaniu wyjątkowo stabilny. Widać to nie tylko z ruchów indeksu, ale także pojedynczych spółek, które niejednokrotnie dobrze opierały się zawirowaniom. Przykładem może być Pekao, które nieprzerwanie od 1999 r. znajduje się w stabilnym trendzie wzrostowym, notując przy tym zrównoważone wyniki kwartalne i roczne.

Jakub Sierka, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego

Polskie spółki defensywne to w pierwszym rzędzie branża ciepłownicza i energetyczna. Jeśli chodzi o branżę farmaceutyczną, to pewne wątpliwości budzi kwestia producentów leków, ze względu na znaczną zmienność kursów oraz ostrą rynkową konkurencję. Względnie stabilniej wygląda już rynek hurtowników. Duże wahania kursów nie pozwalają też zakwalifikować do grupy defensywnej producentów żywności. Powodem tego może być duże rozdrobnienie rynku. Niektóre spółki rozwijają się również w dużym stopniu spekulacyjnie, jak na przykład Sagittarius-Strzelec. Sądzę, że nawet banki charakteryzują się większą stabilnością notowań.

Piotr Her, analityk DM MillenniumNa ewentualnej korekcie najprawdopodobniej najbardziej stracą akcje, które dużo zyskały podczas ostatniej hossy. Mam tu na myśli przede wszystkim większe spółki, między innymi z WIG20. Papiery mniejszych firm, które nie odnotowały aż tak dużej zwyżki, mogą wyjść obronną ręką. Warto też zwrócić uwagę na branżę budowlaną, która w trakcie hossy zyskała stosunkowo niewiele. Względnie defensywnie zachowuje się również rynek spożywczy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama