Rynki obawiają się bowiem, że reformy gospodarcze nie będą prowadzone tak zdecydowanie, jak byłoby to w przypadku wygranej PO, oddali się też perspektywa wejścia Polski do strefy euro.
Według nieoficjalnych cząstkowych danych Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) zebranych z ok. 90% komisji wyborczych, zwycięstwo w niedzielnych wyborach odniosło PiS uzyskując 26,84% głosów, a tuż za nim uplasowała się PO z 24,23%. Obie partie najprawdopodobniej utworzą koalicję rządzącą.
Swojego rodzaju porażkę poniósł natomiast rządzący do tej pory Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD), choć wyniki były dla niego łaskawsze niż podawane w sondażach przedwyborczych. SLD zdobył nieco ponad 11% głosów, podczas gdy w sondażach poparcie oscylowało w okolicach 7%. Dla porównania, SLD w wyborach cztery lata temu cieszył się ponad 40-proc. poparciem.
Ekonomiści uważają, że wygrana centroprawicowych partii otwiera Polsce drogę do reform gospodarczych, jednak PiS jest mniej do nich chętny niż PO, która w sondażach przedwyborczych nieco wyprzedzała PiS.
"Liberalna PO chce przeprowadzenia znacznych reform, w tym dużej całościowej reformy skomplikowanego systemu podatkowego, zaś konserwatyści są mniej skłonni do szerszych reform" - uważa Lars Christensen, starszy analityk z Danske Banku.