Reklama

Rynki długu i walutowy powitały wygraną PiS realizacją zysków, niepewność pozostaje

Warszawa, 26.09.2005 (ISB) - Mimo, że w niedzielnych wyborach parlamentarnych w Polsce wygrały partie centroprawicowe, to rynki finansowe zareagowały realizacją zysków na wyniki, gdyż według wstępnych danych zwycięstwo odniosło Prawo i Sprawiedliwość (PiS), a nie postrzegana bardziej pro-rynkowo Platforma Obywatelska (PO).

Publikacja: 26.09.2005 14:32

Rynki obawiają się bowiem, że reformy gospodarcze nie będą prowadzone tak zdecydowanie, jak byłoby to w przypadku wygranej PO, oddali się też perspektywa wejścia Polski do strefy euro.

Według nieoficjalnych cząstkowych danych Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) zebranych z ok. 90% komisji wyborczych, zwycięstwo w niedzielnych wyborach odniosło PiS uzyskując 26,84% głosów, a tuż za nim uplasowała się PO z 24,23%. Obie partie najprawdopodobniej utworzą koalicję rządzącą.

Swojego rodzaju porażkę poniósł natomiast rządzący do tej pory Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD), choć wyniki były dla niego łaskawsze niż podawane w sondażach przedwyborczych. SLD zdobył nieco ponad 11% głosów, podczas gdy w sondażach poparcie oscylowało w okolicach 7%. Dla porównania, SLD w wyborach cztery lata temu cieszył się ponad 40-proc. poparciem.

Ekonomiści uważają, że wygrana centroprawicowych partii otwiera Polsce drogę do reform gospodarczych, jednak PiS jest mniej do nich chętny niż PO, która w sondażach przedwyborczych nieco wyprzedzała PiS.

"Liberalna PO chce przeprowadzenia znacznych reform, w tym dużej całościowej reformy skomplikowanego systemu podatkowego, zaś konserwatyści są mniej skłonni do szerszych reform" - uważa Lars Christensen, starszy analityk z Danske Banku.

Reklama
Reklama

"Dlatego nie trzeba mieć zbyt dużych nadziei na przyspieszenie reform - mimo, że bez wątpienia obie partie są za reformami" - dodaje.

Ponieważ reformy mogą nie być prowadzone tak szybko i zdecydowanie, jak w przypadku, gdyby wygrała PO, rynki finansowe mają pretekst do realizacji zysków po wcześniejszych silnych wzrostach.

"Nawet, jeśli niedzielne wybory powinny otworzyć drogę do reform gospodarczych - a w szczególności do konsolidacji fiskalnej - to jednak polski rynek walutowy oraz rynek długu mogą reagować umiarkowanie negatywnie w najbliższym czasie na wynik wyborów, gdyż część uczestników rynku liczyła na lepsze wyniki bardziej ukierunkowanej na reformy PO niż nieco mniej reformatorskiego PiS" - uważa Lars Christensen.

"Reakcja rynku nie powinna być zbyt mocna, ponieważ wyniki były w miarę spodziewane, a teraz rynek prawdopodobnie przyjmie postawę wyczekiwania do czasu, gdy będzie więcej wiadomo na temat nowych ministrów - w tym oczywiście premiera i ministra finansów" - dodał.

Ekonomiści podkreślają jednak, że PiS będzie prowadził reformy gospodarcze - w tym będzie chciał obniżyć deficyt budżetowy, jednak problem może powstać z szybkim wejściem do strefy euro, do której PO chciała przystąpić jak najszybciej, czyli w 2008-2009 roku.

"Sądzimy, że Prawo i Sprawiedliwość będzie opowiadać się za zacieśnieniem polityki fiskalnej w 2006 roku i obniżeniem deficytu do około 30 mld zł, jednak głębsze redukcje deficytu wydają się w tym momencie mało prawdopodobne" - napisali ekonomiści Citibanku Handlowego.

Reklama
Reklama

"Nowa koalicja prawdopodobnie wprowadzi pewne zmiany, mające na celu obniżenie obciążeń podatkowych, chociaż ich skala będzie mniejsza od deklarowanych przez PO. Zwycięstwo PiS najprawdopodobniej przyczyni się do opóźnienia momentu wejścia Polski do strefy euro poza 2010 r." - czytamy w raporcie Citibanku Handlowego.

Ekonomiści podkreślają też, że wciąż nie wiadomo, kto zostanie premierem - wymieniany jest szef PiS Jarosław Kaczyński, ale w świetle kandydowania jego brata Lecha Kaczyńskiego do fotela prezydenta staje to pod znakiem zapytania - ani to, kto obejmie najważniejsze resorty gospodarcze.

"Na poziomie fundamentalnym rynki oczekiwać będą na to kto zostanie ministrem finansów i jaki program ekonomiczny będzie realizowany. Odpowiedzenie sobie na te pytania zapewne zajmie co najmniej 2-3 tygodnie, w czasie których dominować będzie niepewność" - uważa Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH. Bardzo dużo zależeć będzie też od zbliżających się wyborów prezydenckich, 9 października, w których faworytami są szef PO Donald Tusk oraz Lech Kaczyński, honorowy prezes PiS.

Petru uważa, że złoty może spaść w okolice 4,0 zł do euro.

"Trzeba pamiętać iż oprócz spraw dotyczących tworzenia rządu mamy przed sobą okres dyskusji nt. przyszłorocznego budżetu - tutaj zapewne nowy minister z całą stanowczością ukaże wszystko to co poprzedni starał się ?ukryć pod

dywanem?, co nie będzie sprzyjać notowaniom ani złotego ani obligacji" - uważa Petru.

Reklama
Reklama

"Biorąc powyższe pod uwagę zakładamy iż najbliższy tydzień będzie stać pod znakiem notowań EUR-PLN w przedziale 3,90-4,00/EUR, choć zapewne przez większość czasu bliżej dolnej granicy tego przedziału" - dodał.

Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, podobnie jak Christensen uważa, że korekta na rynku nie powinna trwać zbyt długo.

"Wygrana PiS jest niespodzianką, a biorąc pod uwagę ostatnie reakcje rynku na rosnące poparcie dla PiS w sondażach przedwyborczych, jest to negatywna niespodzianka, przynamniej w krótkim terminie" - uważa Szczurek.

"Jednak [...] program PiS nie powinien być z pewnością nazywany niszczącym dla polskich finansów. Szczegóły są wciąż mroczne, ale podobnie można powiedzieć o planach PO. Negatywne jest to, że reforma upraszczająca system podatkowy jest mniej prawdopodobna pod rządami PiS" - dodał Szczurek.

Szczurek uważa natomiast, że spadki złotego w okolice 4,0 zł za euro, inwestorzy powinni wykorzystać do kupna polskiej waluty.

Reklama
Reklama

"Wynik wyborów nie zmienia zbytnio fundamentalnej perspektywy dla złotego. Nie należy oczekiwać szybkich decyzji rządowych czy programowych, a w międzyczasie radzimy kupować złotego, jeśli korekta popchnie polską walutę w pobliże 4,0 wobec euro" - uważa Szczurek.

"Sytuacja na rynku obligacji jest nieco inna, ponieważ korekta złotego (jeśli nastąpi) może wytrącić jeden z argumentów dla Rady Polityki Pieniężnej (RPP) dla środowej obniżki stóp. To z kolei może okazać się złe dla krótszego końca krzywej rentowności" - dodał.

Na rynku obligacji rentowności wzrosły w reakcji na wynik wyborów o 8-10 pb wzdłuż całej krzywej.

"W pierwszej reakcji rentowności wzrosły o 8-10 pb wzdłuż niemal całej krzywej [...] Po pierwszej nerwowej reakcji rynek zapewne nieco się uspokoi, chociaż burzliwa debata nad kształtem przyszłej koalicji nie będzie sprzyjać dobrym nastrojom" - czytamy w raporcie Citibanku Handlowego.

"Inwestorzy będą naszym zdaniem uważnie obserwować rozwój wydarzeń i będą skłonni do sprzedaży krajowych papierów, jeśli zachęcony zwycięstwem PiS zaostrzy swoją retorykę, a deklaracje jego liderów wskazywać będą na małe prawdopodobieństwo przeprowadzenia szybkich reform" - czytamy dalej.

Reklama
Reklama

W poniedziałek wczesnym popołudniem za euro płacono ok. 3,92 zł, czyli o ok. 4 grosze więcej niż w piątek, zaś dolar był warty 3,25 zł, czyli o ponad 3 grosze więcej. Rentowności obligacji dwuletnich kształtowały się wczesnym popołudniem na poziomie 4,25%, 5-letmich na 4,54%, a 10-letnich na 4,56%.(ISB)

Barbara Woźniak

bas/qk/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama