Przebieg wczorajszej sesji pokazał, że obawy powyborcze mają głównie inwestorzy krajowi. Kapitał zagraniczny, przynajmniej w krótkim okresie, mniejszą wagę przykłada do procesu budowania koalicji na polskiej scenie politycznej i nadal dosyć szerokim strumieniem napływa na giełdy regionu. Oczywiście, można się zastanawiać, czy obecne wyceny niektórych spółek nie są zbyt mocno oderwane od fundamentów, niemniej jednak trend cały czas pozostaje wzrostowy i na razie nie ma sygnałów zmiany tej tendencji. Wbrew opinii większości analityków w drugim dniu po wyborach indeks WIG20 po raz kolejny zyskał na wartości, zbliżając się do poziomów historycznego maksimum.

Z technicznego punktu widzenia, indeks największych spółek pozostaje w wyraźnym średnioterminowym trendzie wzrostowym. Linia tego trendu przebiega aktualnie na poziomie około 2350 pkt i ta wysokość stanowi istotne średnioterminowe wsparcie. W krótkim terminie potencjalną barierę popytową wyznacza średnia krocząca liczona z 15 sesji, która znajduje się na poziomie około 2430 pkt. Analizując potencjalne poziomy oporu, pierwszą barierę stanowi poziom historycznego zamknięcia (okolica 2510 pkt), natomiast kolejną - wysokość 2550 pkt. Wskaźniki techniczne cały czas informują o bardzo silnym wykupieniu rynku. RSI od dłuższego czasu znajduje się w strefie wykupienia, a MACD przyjmuje relatywnie wysokie wartości - co stanowi sygnał ostrzegawczy przed wystąpieniem korekty.

W najbliższych dniach wpływ na notowania mogą mieć publikowane informacje makroekonomiczne. Dziś poznamy decyzję RPP w sprawie stóp procentowych, a w kolejnych dniach ważne informacje makro z gospodarki amerykańskiej (dynamika PKB, wskaźniki nastrojów).

Obserwowany od kilku miesięcy trend wzrostowy sprawił, że zarówno indeksy, jak i kursy wielu spółek przyjmują poziomy, które dla wielu uczestników rynku nie mają uzasadnienia fundamentalnego. W wyniku tego powstaje naturalny dylemat - czy dalej uczestniczyć w tej grze, czy też obserwować przebieg zdarzeń z boku.