Przez ostatnie sesje S&P 500 próbował odrabiać ostatnie straty, ale odzyskiwanie terenu szło bykom bardzo opornie. Nic więc dziwnego, że wczoraj sprzedający ze sporą łatwością znów przejęli kontrolę nad amerykańskim parkietem. Można zatem przypuszczać, że tym razem uda im się to, czego nie byli w stanie pokonać kilka dni temu, czyli mocniej zaatakować sierpniowy dołek przy 1205 pkt. Wyznacza on dolną granicę dwumiesięcznej konsolidacji. Ma ona miejsce dokładnie na wysokości marcowej górki, co dodaje "smaczku" obecnej sytuacji amerykańskiej giełdy. Zamknięcie poniżej 1205 pkt ostatecznie przesądzi, że kolejny raz atak na wcześniejsze maksimum hossy wcale nie prowadzi do jej kontynuacji, a zapowiada gorsze czasy dla posiadaczy akcji.
Uwagę zwraca ostatnie zachowanie amerykańskiej waluty i obligacji. Czwarty kolejny tydzień dolar idzie w górę. Wczorajszy spadek euro sprowadził kurs do 1,2 USD. To tylko potwierdza, że wraz z przełamaniem 1,215 najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest spadek poniżej 1,19 i kontynuowanie rozpoczętej z początkiem roku tendencji. Dolarowi i obligacjom nie zaszkodziły bardzo złe dane o nastrojach konsumentów. Wśród inwestorów umocniło się przekonanie o nieuchronności dalszych podwyżek stóp procentowych. To wypchnęło rentowność 10-latek z nieco ponad 4% na początku tego miesiąca do 4,32% wczoraj w połowie sesji. Wszystko wskazuje, że to jeszcze nie koniec i w najbliższych dniach dojdzie do sforsowania sierpniowej górki, utworzonej nieco ponad 4,4%.
Jednoczesny wzrost dolara i rentowności obligacji może nieco dziwić, gdyż umocnieniu waluty często towarzyszy większy popyt na aktywa i na odwrót. Tak było na przykład w 1994 r., gdy trwała seria podwyżek stóp procentowych - dolar szedł w dół, gdy zyskowność obligacji się zwiększała. Ale już w 1999 r. w okresie zacieśniania polityki monetarnej dolar i rentowność równocześnie rosły. Zauważmy jednocześnie, że w 1994 r. opisywanej sytuacji towarzyszyła kiepska koniunktura na giełdzie i malejąca różnica rentowności amerykańskich i niemieckich obligacji, zaś w 1999 r. było odwrotnie.