Złoto zdrożało wczoraj zarówno w Nowym Jorku, jak i w Londynie i cena tego kruszcu ponownie zbliża się do 17-letniego maksimum. Zwyżkom cen złota sprzyjają spekulacje, że rosnące ceny energii zaszkodzą amerykańskiej gospodarce, co zwiększa popyt na ten metal jako inwestycję alternatywną wobec akcji czy obligacji emitowanych w USA.

Złoto zawsze było dobrym zabezpieczeniem przed wszelkiego rodzaju zakłóceniami na rynku i przy tych cenach ropy naftowej inwestorzy kupują je, by zmniejszyć ryzyko wynikające z innych lokat. Nawet jeśli droga ropa nie zdoła spowolnić tempa wzrostu gospodarki USA, to prawie na pewno doprowadzi do większej inflacji, a ta zmniejszy zyski z posiadanych obligacji lub innych amerykańskich aktywów.

Rachunki Amerykanów za ogrzewanie wzrosną tej zimy znacząco, bo cena gazu ziemnego wzrosła tam dwukrotnie, a hurtowe ceny oleju opałowego są o 55% wyższe niż w poprzednim sezonie. Pojawiły się już prognozy, że na początku przyszłego roku uncja złota może kosztować 525 USD, również dlatego, że rośnie popyt ze strony jubilerów, a produkcja kopalni zmniejsza się.

W Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła wczoraj o 1,30 USD, 0,3%, i po południu płacono tam po 470,30 USD za uncję. Na nowojorskim rynku Comex kontrakty terminowe na grudzień zdrożały o 2,50 USD, 0,6%, do 475,70 USD za uncję. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 475,45 USD, a w Nowym Jorku 479 USD, najwięcej od lipca 1988 r.