Reklama

Budżet pierwszy

- Rząd powstanie do końca października - zapewnia kadydat PiS na premiera Kazimierz Marcinkiewicz - Obie partie dużo miejsca w dyskusji poświęcają metodzie konstruowania budżetu państwa l Rynki czekają na nazwiska.

Publikacja: 06.10.2005 08:25

PiS odpowiedział wczoraj na list Platformy dotyczący planów rządzenia. "Nasze myślenie o odrodzeniu państwa jest bardzo podobne" - pisze K. Marcinkiewicz. - Jestem w 100% przekonany, że powołam ten rząd do końca października - mówił później na konferencji prasowej.

Kandydat na premiera poświęcił dużo miejsca zagadnieniom konstruowania budżetu, począwszy od 2006 r. PiS chce, aby projekt ustawy budżetowej oceniały niezależne instytuty budżetowe. Zaproponował również, aby ośrodki te analizowałyby corocznie stan finansów państwa (wiązałoby się to z dostępem do danych Ministerstwa Finansów).

K. Marcinkiewicz postuluje monitorowanie budżetu on-line (wszystkie jednostki budżetowe i urzędy raportują o swoich dochodach i wydatkach na bieżąco, korzystając z systemu informatycznego). Tyle że to nic nowego. Podobne zmiany stara się wprowadzić w życie kierownictwo obecnego resortu. Część wydatkowa systemu (tzw. Trezor) już w części działa. W 2006 r. powstać ma część monitorująca wpływy.

Kandydat na premiera zaproponował też konsolidację budżetu państwa i wszystkich funduszy, agencji i jednostek, które nie będą likwidowane. Gdyby rozumieć to dosłownie, oznaczałoby to powiększenie niedoboru budżetu o dużą część deficytu sektora finansów publicznych. Ekonomiści wierzą jednak, że nie o to przyszłemu premierowi chodzi.

W ostatnich dniach rynki niespecjalnie reagowały na korespondencję pomiędzy obydwoma partiami. Inwestorów nie odstraszyła od Polski nawet negatywna rekomendacja HSBC (Bank ocenił m.in., że nowy gabinet nie będzie bardzo "reformatorski"). - Zagranica czeka na wyniki wyborów prezydenckich i powołanie rządu. Wydaje się, że stabilność jest w rękach graczy krajowych - twierdzi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

Reklama
Reklama

Dochody i wydatki według PiS

Wydatki budżetu na 2006 r. po zmianach, jakie chce wprowadzić Prawo i Sprawiedliwość, wyniosą 221,7 mld zł. Dochody zaś - 191,7 mld zł.

Prawo i Sprawiedliwość powoli przymierza się do zmian w budżecie. Kandydat na premiera z tej partii Kazimierz Marcinkiewicz pokazywał już projekt autopoprawki. Udało się nam dowiedzieć, co jest w tym projekcie.

PiS - zgodnie z obietnicą z programu wyborczego - chce deficytu budżetowego w wysokości 30 mld zł. Byłby więc on niższy od zaproponowanego na przyszły rok przez obecny rząd o ok. 2,5 mld zł. Owa obniżka miałaby wynikać z niższych wydatków. Zgodnie z propozycją PiS, te w przyszłym roku miałyby wynieść 221,7 mld zł. W projekcie, przygotowanym przez obecnego ministra finansów Mirosława Gronickiego, jest mowa o wydatkach w wysokości 223,7 mld zł.

Dochody PiS chce pozostawić praktycznie bez zmian. W przygotowanym przez obecny rząd projekcie wpływy do budżetu zostały ustalone w wysokości 191,3 mld zł, tymczasem zwycięska partia chce zwiększyć dochody o 400 mln zł, do 191,7 mld zł.

Co ciekawe - ma to nastąpić pomimo spadku wpływów z PIT, które mają wynikać ze zmian w stawkach i progach podatkowych oraz wprowadzenia ulg prorodzinnych. Plany PiS zakładają też spadek wpływów z podatku od firm. Generalnie - jak szacuje Marcinkiewicz - wprowadzenie w życie programu PiS ma kosztować ok. 12-14 mld zł. Skąd ma pochodzić ta kwota?

Reklama
Reklama

Z wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli tej partii wynika, że największe źródło dodatkowych wpływów będzie stanowić VAT, pobierany od materiałów budowlanych. PiS liczy, że dzięki wprowadzeniu dopłat do kredytów mieszkaniowych pobudzi budownictwo, co zwiększy i zatrudnienie, i popyt krajowy, co zaowocuje większymi dochodami z podatku od towarów i usług.Nie udało się nam ustalić, czy PO ma również własne propozycje, dotyczące wysokości przyszłorocznych dochodów i wydatków. Eksperci tej partii nie chcieli udzielić żadnego komentarza, a politycy byli nieosiągalni. Z wcześniejszych wypowiedzi wynikało, że o ile na zmniejszenie deficytu PO zgodzi się bardzo chętnie, a nawet będzie chciało większych cięć, o tyle politycy tego ugrupowania są bardzo sceptyczni wobec planów pobudzania gospodarki poprzez dopłaty do kredytów mieszkaniowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama