- Imponująca kondycja amerykańskiej gospodarki w minionych dwóch dziesięcioleciach, mimo zapaści, które doprowadziły do recesji, jest najlepszym dowodem korzyści płynących z coraz większej elastyczności rynku - powiedział Greenspan w przemówieniu wygłoszonym wczoraj w Waszyngtonie na forum zorganizowanym przez National Italian American Foundation. Szef Fed nie odnosił się w tym wystąpieniu do aktualnej sytuacji gospodarczej w USA i nie komentował polityki stóp procentowych.
Podkreślił jednak, że: elastyczność rynkowej gospodarki pozwoliła nam, przynajmniej dotychczas, zupełnie dobrze znosić szybki wzrost cen ropy naftowej i gazu ziemnego, którego doświadczamy w ostatnich dwóch latach. Ropa zdrożała o 51% od początku roku, a jej ceny utrzymują się na wysokim poziomie również dlatego, że huragany Katrina i Rita dokonały poważnych zniszczeń w infrastrukturze wydobywczej i przetwórczej nad Zatoką Meksykańską. Właśnie ostatnie wydarzenia zwiększyły antyinflacyjną czujność Fedu. Z opublikowanego wczoraj sprawozdania z posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) banku centralnego z 20 września jasno wynika, że jego uczestnicy doszli do wniosku, iż ryzyko szybkiego wzrostu cen jest większe niż prawdopodobieństwo spowolnienia gospodarczego. Takie stanowisko będzie zapewne skutkowało dalszym podnoszeniem stóp procentowych.
Na ostatnim posiedzeniu FOMC stosunkiem głosów 9 do 1 podniesiono podstawową stopę do 3,75%. Jest ona teraz najwyższa od 4 lat. David Rosenberg, główny ekonomista ds. Ameryki Północnej w Merrill Lynch, w tej sytuacji podniósł swoją prognozę kształtowania się stóp procentowych w USA i uważa, że w przyszłym roku sięgną one 4,5%, a nie 4%, jak przewidywał jeszcze w sierpniu.
Greenspan we wczorajszym przemówieniu zwrócił uwagę na zbawienny dla gospodarki brak ograniczeń mechanizmów rynkowych. Już od lat 80. koniunktura w USA dowodzi, że gospodarka jest tym bardziej elastyczna, im mniej przepisów reguluje działalność przedsiębiorstw. Szef Fedu powtórzył też ostrzeżenia przed stosowaniem protekcjonizmu.
Greenspan po raz ostatni będzie przewodniczył posiedzeniu FOMC 31 stycznia. Tego dnia kończy się jego kadencja na stanowisku szefa Fedu. Prezydent Bush nie wyznaczył jeszcze jego następcy, a rzecznik Białego Domu Scott McClellan przed tygodniem zapewnił jedynie, że "proces nominacji posuwa się".